Edynburg – Polacy trzymają się tu razem

'


Wiosenno-letnia wizyta w stolicy Szkocji. Chłodny, jak dla mnie – zbyt chłodny – Edynburg wita mnie, mimo wszystko, promieniami słońca i przejrzystym niebem. To mój pierwszy wypad w te strony Wyspy. Jak do tej pory odwiedziłam kilka zakątków Anglii, ale nie dane było mi pojechać bardziej na północ niż do Leeds. Czy Szkocja może mnie czymś zaskoczyć, poza oczywistym widokiem soczystej zieleni, porastającej liczne wzgórza oraz obecnością urokliwych zamków i zameczków? Odpowiedź przychodzi szybciej, niż się spodziewałam. Pierwsze, co mnie zadziwia, to zmienność aury w ciągu dnia.–Zdarza się, że w ciągu dnia mamy cztery pory roku. O pogodzie rozmawiamy codziennie–przekonuje mnie nowo poznany Szkot. Dwa dni pobytu w mieście wystarczają, by przyjąć jego słowa za pewnik.

Spacer ulicami centrum to mój sposób by spokojnie dotrzeć do miejsc wartych zwiedzenia. Przyglądając się zabytkowym kamienicom, budowlom sprzed kilkuset lat, ale i przechodzącym ludziom, próbuję uchwycić ducha tego miasta. Nieoczekiwanie rozczarowuje mnie widok byłych budynków sakralnych, obecnie użytkowanych jako ośrodki kultury lub, co mnie osobiście bardziej razi, prywatne domy i sklepy. Wokół słyszę mnogość języków, jakimi posługują się przechodnie. Wiem doskonale, że wśród nich są moi rodacy. Zarówno ci, z czasów pierwszej emigracji,  jak i ci, którzy przyjechali do pracy kilka, kilkanaście lat temu, a może zupełnie niedawno. W głowie rodzi  się pytanie: jaka jest ta polska emigracja w Edynburgu? Czy pielęgnuje swoje korzenie? Czy raczej, wtapiając się w wielokulturowy tłum stolicy Szkocji, traci swe charakterystyczne cechy  i odrębność?

Zamierzam rozejrzeć się za „polskimi śladami”. Pozytywnie zaskakuje mnie dość znaczna liczba kościołów katolickich, znajdujących się w Edynburgu. Proboszczowie kilku z nich zapraszają Polaków na niedzielne Eucharystie w języku ojczystym. W tygodniu, uczestniczyć we mszy św. po polsku można jedynie w katedrze Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej. Dobre i to. Nie mam wątpliwości, że to udogodnienie jest szczególnie ważne dla osób starszych, które albo nie posługują się językiem angielskim w ogóle, albo bardzo słabo. A poza tym, wspólna modlitwa w języku ojczystym jest jednym z elementów jednoczących wspólnotę polskich katolików.–Kościoły zapełniają się tu tylko podczas mszy polskich–słyszę z ust jednej z pań po mszy, na schodach katedry.–My, Polacy, mamy misję budzenia Szkotów do wiary–kontynuuje. Rzeczywiście, kościół na Grantonie jest wypełniony po brzegi podczas niedzielnej mszy odprawianej w języku polskim. Cieszy widok tak wielu rozmodlonych młodych rodzin z dziećmi. Po mszy – liczna grupa bierze udział w „Różańcu do wybrzeży”. Przecież ta inicjatywa narodziła się w Polsce. Rozpiera mnie z tego powodu duma.

Podczas swojego kilkudniowego pobytu w Edynburgu parokrotnie zauważam na ulicach miastaradośnie paradujących mężczyzn i kobiety w polskich strojach ludowych. Jedni specjalnie przybyli z występami z Wrocławia na „Polską Biesiadę”, która miała miejsce przy kościele Holy Cross. Inni brali udział w polskim pikniku o miejskim zasięgu.

Polacy trzymają się tu razem–powiedział mi jeden ze Szkotów. W jego głosie usłyszałam jakby małą  „zadrę”. Te słowa podziałały jednak jak balsam dla mojej duszy, jak najpiękniejsza muzyka dla moich uszu. Ile w nich procent prawdy się kryje, po kilku dniach pobytu w Edynburgu nie jestem w stanie stwierdzić, jednak bardzo mnie cieszy, że choć w jakiejś mierze można by pokusić się o stwierdzenie, że w tym mieście Polak Polakowi… rodakiem.

 

Aleksandra Walecka

vcvSourceCssFileUrl:
vcv-globalElementsCssDataMigration:
1

Pogoda

0°C

Warszawa

Pochmurno

Wilgotność 93%

Wiatr 12.87 km/h

  • 14 Dec 20180°C-1°C
  • 15 Dec 20180°C-2°C