JEŚLI NIEMCY MIELIBY HONOR, SAMI PODNIEŚLIBY SPRAWĘ REPARACJI

'

Wywiad z posłem Partii Konserwatywnej – Danielem Kawczyńskim

W lipcu br. w brytyjskim parlamencie odbyła się debata dotycząca reparacji wojennych dla Polski. Pomysłodawcą przedsięwzięcia był Daniel Kawczyński – pochodzący z Warszawy poseł Partii Konserwatywnej. Prowadzący spotkanie zaznaczył, że oprócz odszkodowania za zniszczenia, które nie zostało naszemu krajowi wypłacone, Niemcy nie zostały też rozliczone m.in. z grabieży dokonywanych w Polsce. Do tej pory w niemieckich muzeach oraz prywatnych kolekcjach znajdują się ogromne ilości dzieł sztuki i antyków ukradzionych nad Wisłą.

Jaki cel przyświecał Panu przy organizacji debaty? W jaki sposób Wielka Brytania może pomóc Polsce w odzyskaniu reparacji od Niemiec?

Byłem ostatnio na premierze filmu „Hurricane”, który podkreśla ogromną rolę, jaką odegrali polscy piloci w czasie bitwy o Anglię. Niewiele osób tutaj zdaje sobie sprawę z tego, że gdyby nie Polacy to największa powietrzna batalia drugiej wojny światowej zostałby przegrana i Hitler zająłby Wielka Brytanię. To polskie dywizjony zestrzeliły największą liczbę samolotów wroga. To dzięki Polakom i złamaniu kodu Enigmy wojna trwała co najmniej 2 lata krócej. To na polskich oddziałach mogliśmy niezawodnie polegać w Północnej Afryce. To Polacy przyczynili się do przełamania linii Gustawa we Włoszech i zdobyli Monte Cassino.

Dlatego naszym obowiązkiem jest pomoc Polsce w sprawie reparacji. Nie bylibyśmy niepodległym krajem gdyby nie Polacy. Istnieje prawdopodobieństwo, że nie cieszylibyśmy się dzisiaj wolnością, gdyby nie polscy piloci, którzy ocalili nas przed inwazją Niemców. Tymczasem polskie wojsko nie było nawet dopuszczone do wzięcia udziału w zwycięskiej paradzie na zakończenie wojny – ze strachu aliantów przed urażeniem Stalina. Następnie, część z tych Polaków wróciła do kraju, gdzie zostali zamordowani przez komunistyczne władze.  Dlatego naszą powinnością jest pomoc Polsce. Co więcej, teraz w obliczu opuszczania Unii przez W. Brytanię, nasz kraj może nawiązać z Warszawą znacznie korzystniejsze relacje, wypierając stopniowo dominującą pozycję Niemiec.

Stanowisko Berlina wobec Polski można podsumować słowami: „Będziecie mieli zapewnione bezpieczeństwo i wymianę handlową – tylko wtedy, kiedy będziecie reprezentować naszą linię polityczną w UE, oraz pod warunkiem, że przyjmiecie euro i poddacie się zarządowi Europejskiego Banku Centralnego”. Otóż zdecydowanie zaznaczam, że to nieprawda. Polska może dbać o swoje bezpieczeństwo, jako członek NATO – ze wspierającą ją wewnątrz sojuszu W. Brytanią.  Wasz kraj może sukcesywnie podnosić skalę wymiany towarowej ze Zjednoczonym Królestwem, które aktualnie jest drugim największym partnerem handlowym Warszawy po Niemczech. Taką współpracę można stworzyć na równoprawnych zasadach, bez obowiązku poddawania się dyktatowi Unii i otrzymywania instrukcji mówiących jak wasz rząd powinien albo nie powinien się zachowywać. Przy tej okazji również apeluję – nie odchodźcie od swoje waluty, nie pozwólcie zamienić złotówki na euro. W momencie kiedy euro staje się środkiem płatniczym danego kraju członkowskiego, zostaje on w zasadzie w dużym stopniu ubezwłasnowolniony, a wszystkie ważne decyzje podejmowane są arbitralnie przez Brukselę. Polacy przez tyle stuleci walczyli tak nieugięcie w obronie niepodległości i niezawisłości, nie po to, żeby teraz oddać władzę i prawo do samostanowienia w ręce Unii Europejskiej. Tworu, który już teraz w zatrważającym stopniu wtrąca się w wewnętrzne sprawy Waszego kraju.

Kadr z filmu dokumentalnego „Miasto ruin”, stworzonego z archiwalnych nagrań wykonanych przez amerykański samolot lecący w 1945 r. nad zburzoną przez Niemców Warszawą

W czym tkwi problem z reparacjami? Przecież sprawa jest oczywista. Na mocy porozumień kończących II wojnę światową, krajom, które ucierpiały w wyniku agresji Niemiec wypłacona została rekompensata. Odszkodowanie przyznano też Polsce, ale nielegalna sowiecka władza, obsadzona przez ZSRR w Warszawie, odmówiła przyjęcia tej kwoty. Przecież ani prawowity rząd Polski – przebywający wówczas na uchodźctwie w Londynie, ani późniejsze, demokratyczne władze naszego kraju, nie zrzekły się nigdy prawa do odszkodowania?

Uczestniczyłem niedawno w konferencji dotyczącej polsko-niemieckich stosunków, odbywającej się w Pałacu Belwederskim. Powiedziałem stronie niemieckiej: „Gdybyście mieli krztynę honoru, sami podnieślibyście kwestie reparacji wojennych wobec Polski. Ukrywanie się za twierdzeniem, że komunistyczny rząd odmówił w 1952 r. przyjęcia odszkodowania, jest absolutnie niemoralne.”

Przecież Niemcy z własnego doświadczenia doskonale wiedzą jak bezprawne było funkcjonowanie rządu Ericha Honeckera, absolutnie nie reprezentującego niemieckiego społeczeństwa. Dlatego, tym bardziej, dobrze zdają sobie sprawę, że jakiekolwiek decyzje podejmowane przez nielegalnych reprezentantów, narzuconych nam przez ZSRR, były nieprawomocne. Jest także wymiar moralny tej kwestii – Niemcy powinni sami chcieć zadośćuczynić za straszliwe zniszczenie Polski, jakiego dokonało pokolenie ich ojców i dziadków.

W zeszłym roku brałem udział w uroczystości w warszawskim zoo, podczas której miałem zaszczyt odebrać, w imieniu mojej rodziny, wyróżnienie z rąk premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Brat mojego dziadka – Jan Kawczyński, podczas okupacji ukrywał w swoim gospodarstwie osiem żydowskich rodzin. Kiedy wracał na posesję po drodze zatrzymali go sąsiedzi, ostrzegając: „Nie idź tam – twoją farmę otoczyli Niemcy”, no co odpowiedział: „Muszę wrócić – tam jest moja żona i córka”.

Niemcy najpierw kazali mu zdjąć buty oficerskie, później zmusili żeby wykopał grób, po czym na jego oczach zamordowali najpierw jego dwunastoletnią córkę, następnie żonę, a na końcu zastrzelili jego samego. Wiele lat temu, kiedy poznałem tragiczną historię brata dziadka, już wówczas zapadła mi bardzo głęboko w sercu. Jednak dopiero teraz, odbierając wyróżnienie w jego imieniu, w pełni zdałem sobie sprawę z niesamowitego ogromu okrucieństwa jakiego Niemcy dopuścili się wobec Polaków. Moja rodzina jest zaledwie jedną z tak licznych innych polskich rodzin, które doświadczyły podobnego bestialstwa ze strony okupanta – rodzin które były maltretowane, torturowane i mordowane. Pamiętać należy też o tysiącach polskich dzieci zabijanych przez Niemców m.in. w czasie Powstania Warszawskiego, a także dziesiątkach tysięcy przypadkowych ludzi, kobiet i osób starszych, którzy mordowani byli w ramach „oczyszczania” miasta bądź odwetu na AK. To są kwestie, których nie da się przemilczeć. Miliony zabitych Polaków, potworne zbrodnie Niemców, obozy koncentracyjnie, zrównanie z ziemią Warszawy…

Co roku, kiedy przyjeżdżam z delegacją brytyjskich posłów, zabieram ich do Muzeum Powstania Warszawskiego. Chcę, żeby zobaczyli i zrozumieli niewyobrażalną skalę tego, czego dopuścili się Niemcy. To nie była okupacja taka jak np. w Pradze, Oslo, Kopenhadze czy Atenach. To było zorganizowane działanie mające na celu wymordowanie polskiego narodu, a z pozostałych przy życiu uczynienie niewolników.

Spotkałem się z twierdzeniami, wysuwanymi pod moim adresem, że to są sprawy już nieaktualne, niezwiązane z dzisiejszą rzeczywistością, że moje działania są jak przypominanie historii antycznej. W odpowiedzi na takie podejście powtarzam: Jaką postawę w takiej sytuacji prezentujemy wobec żyjących spośród tych, którzy na własne oczy widzieli niemieckie bestialstwa? Jaką postawę prezentujemy wobec tych, których całe rodziny wymordowano? Jak wyglądamy w oczach, mieszkających m.in. w UK, powstańców warszawskich? Czy na prawdę tak trudno jest powiedzieć „przepraszam” i spróbować chociaż w jakimś stopniu zadośćuczynić za te okrucieństwa i zniszczenia? Za dużo czasu minęło, więc teraz zapomnimy o tym, że Niemcy nigdy tego Polsce nie zrekompensowali?

Absolutnie nie. Nie można i nie wolno o tym zapominać. Jeżeli będzie taka konieczność, to do końca życia będę walczył w tej sprawie.

Biorąc pod uwagę obecną postawę Niemców w tej kwestii, jasno wskazałem im podczas spotkania w Pałacu Belwederskim, że przy braku poszanowania takich wartości, ich wizja zjednoczonej Europy jest nierealnym mitem, zwykłą utopią. Jeśli unikają wypłacenia odszkodowania swojemu sąsiadowi i zarazem członkowi wspólnej Europy, to sami zaprzeczają propagowanym przez siebie wartościom.

Podczas tego samego spotkania zszokowały mnie słowa francuskiego ambasadora, który powiedział: „Powinniście iść do przodu, tak jak my to zrobiliśmy, a nie wracać do przeszłości. Dzięki temu mamy teraz dobre relacje z Niemcami.”

Oczywiście że oni mogą iść do przodu i zapomnieć o przeszłości – bo Francja otrzymała tak ogromną kwotę reparacji, że przewyższała odszkodowania wypłacone wszystkim innym krajom! Naturalnie, w takiej sytuacji, relacje Paryża z Berlinem są znacznie lepsze. To jak zakończenie sprawy rozwodowej, w wyniku której obie strony są usatysfakcjonowane z podziału majątku, wówczas faktycznie można iść do przodu i zacząć układać życie od nowa. Natomiast inaczej to wygląda kiedy jedna strona zostanie potraktowana nieuczciwie i pozostawiona bez niczego. Dlatego uważam, że postawa Francji jest daleko niewłaściwa. O ile dobrze pamiętam, to nawet Szwecja dostała reparacje, mimo że nigdy nie została napadnięta przez Niemcy, i nie brała udziału w wojnie. Przekazano im jednak rekompensatę za wydobywanie rudy żelaza, za którą wojska Hitlera płaciły niewystarczającą cenę.  Natomiast kraj, który najbardziej ucierpiał w wyniku niemieckiej agresji, kraj w którym zamordowano największą liczbę obywateli, zrujnowano bądź zrównano z ziemią największą ilość miast – nie otrzymał nic. Obecne zachowanie Niemców wobec tej kwestii jest absolutnie odrażające i dlatego powinno się o tym bez przerwy przypominać.

W trakcie dyskusji w parlamencie powiedział Pan, że jeden z czołowych posłów Partii Konserwatywnej odradzał organizowanie debaty, w obawie że zaszkodzi to brexitowym negocjacjom. Jak to możliwe, że w mianującej się ostoją praworządności Unii, Niemcy za pośrednictwem Brukseli, mogą wywierać naciski na W. Brytanię? W dodatku, za chęć pomocy w rozstrzygnięciu kwestii z pierwszej połowy minionego wieku?

Dobre pytanie. Właśnie z powodu takich nacisków, w Wielkiej Brytanii nie odbywa się aktualnie właściwej rangi debata, dotycząca tego zagadnienia. Faktycznie posłowie Partii Konserwatywnej zwracali się do mnie ze wskazaniami, żeby nie podnosić teraz tej kwestii, bo to może zdenerwować Berlin i zaszkodzić Londynowi w brexitowych negocjacjach. Niemcy mają ogromną władzę i możliwości nacisku w UE i dlatego wiele osób obawia się, że jeżeli nasz kraj zaangażuje się w pomoc Polsce, to Niemcy doprowadzą do zablokowania rozmów i opuszczenia Unii bez porozumienia. Właśnie w tym tkwi problem, że obecna, bardzo mocna pozycja Niemiec oraz ich gotowość do wykorzystywania tego statusu w sposób nieuczciwy, prowadzi do tego, że nawet kraje tak duże i silne jak Zjednoczone Królestwo, wolą dwa razy się zastanowić przed wykonaniem ruchu, który może nie spodobać się Berlinowi. Na przykład – dlaczego brytyjski rząd nie działa w bardziej zdecydowany sposób, potępiający realizacje projektu rurociągu Nord Stream 2? Podnosiłem tę kwestię podczas debaty w House of Commons i sprzeciwiałem się obecnemu stanowisku szefa rządu. Dlaczego nie nakładamy sankcji na niemieckie firmy, które uczestniczą w tym procederze godzącym nie tylko w wartości UE, ale także zagrażającym stabilności i bezpieczeństwu Europy? Dlaczego nie wyciągamy konsekwencji wobec samych Niemiec – przecież ich działanie to poważne pogwałcenie zasad Europejskiej Polityki Energetycznej? Niemcy z premedytacją budują rurociąg, żeby ochronić siebie, z pełną świadomością tego, że sytuacja energetyczna takich krajów jak Polska, Litwa, Słowacja, Białoruś, Ukraina i Czechy znacznie się przez to skomplikuje. I to właśnie w takich okolicznościach Niemcy próbują wmawiać Polakom, że są wobec nich solidarni, że razem wspólnie tworzą struktury Unii. Ale kiedy tylko im odpowiada, wykonują ruchy zapewniające wyłącznie im lepszą pozycję, nawet kosztem zagrożenia bezpieczeństwa i trudności spadających na barki innych krajów. To właśnie jest hipokryzja i należy się temu sprzeciwić.

Trasy rurociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2

Innym dobry przykładem na solidarność” Niemiec jest kwestia bazy NATO w Suwałkach. Wielka Brytania, jako członek tego samego sojuszu, optowała za utworzeniem bazy we wschodniej Polsce – naturalna postawa w ramach partnerstwa. Natomiast jakie jest stanowisko w tej sprawie innego partnera i sąsiada Polski – Niemiec? Niemcy się temu kategorycznie sprzeciwili, twierdząc, że to będzie prowokacja wobec Rosji… Oczywiście o swoje własne bezpieczeństwo wcześniej zadbali – bo u nich znajduje się już baza Paktu. Więc znowu wracamy do punktu wyjścia. Postawę Niemiec wobec krajów członkowskich Unii, wobec partnerów wewnątrz NATO, wobec bezpieczeństwa pozostałych europejskich państw, można podsumować słowami: „Róbcie co wam każemy, a my będziemy za was podejmować decyzje”.

Ogromna skala zniszczeń i eksterminacji ludności, jakiej dopuścili się Niemcy w Polsce, nie może równać się z krzywdami wyrządzonymi w jakimkolwiek innym kraju. Zjednoczonego Królestwa hitlerowcy nigdy nie okupowali, jednak spore szkody wyrządzili mieszkańcom Wysp przez naloty bombowe. Czy W. Brytania otrzymała jakąś rekompensatę z tego tytułu?

To nie do końca prawda, że Zjednoczone Królestwo nie było w ogóle okupowane, ponieważ Niemcy zajęli Wyspy Normandzkie. Oczywiście ta okupacja jest absolutnie bez porównania do tego, czego Niemcy dopuszczali się w Polsce. W. Brytania w 1990 r. zdecydowała jednostronnie, że nie będzie żądać rekompensaty. Był to ruch wykonany w momencie zjednoczenia RFN i NRD, mający być gestem dobrej woli i krokiem w kierunku budowania dobrych relacji. Według mnie była to ogromna pomyłka! Zwłaszcza, że dopiero pięć lat temu skończyliśmy spłacać nasze długi w USA, zaciągnięte po wojnie na odbudowę kraju! Przecież tak wiele miast zostało zniszczonych w wyniku bombardowań i tak wielu ludzi zginęło…

To posunięcie było jak wysłanie błędnego komunikatu w kierunku Niemców, mówiącego: „Zaatakowaliście nas, napadliście na nasze terytoria, ale nie będziemy oczekiwali od was żadnej rekompensaty”. To jest dawanie zielonego światła dyktatorom, zachęcającego do podjęcia ryzyka napaści na inne kraje. Konwencja Haska, dotycząca reparacji wojennych, musi być absolutnie przestrzegana, aby pokazać innym despotom na świecie, że nie będziemy tolerować żadnej agresji tego rodzaju wymierzonej przeciwko jakiejkolwiek społeczności.

 

Z Danielem Kawczyńskim rozmawiał Kajetan Soliński

 

 

 

vcv-be-editor:
classic

Pogoda

-3°C

Warszawa

Przeważnie pochmurno

Wilgotność 77%

Wiatr 27.36 km/h

  • 03 Jan 20190°C-4°C
  • 04 Jan 20190°C-6°C