„Katol” w sieci

'

Sama już nie wiem czy wolę oglądać na Facebooku zdjęcia śniadania, które moi znajomi zjedli dziś rano, czy też zagłębiać się w przemyślenia, co niektórych, na tematy polityczne, społeczne, religijne. Po krótkim zastanowieniu skłaniam się raczej ku zdjęciom spożywanych potraw. Przynajmniej nie wywołują one negatywnych emocji i nie prowadzą do zrywania znajomości.

Á propos, czy kiedykolwiek, Drogi Czytelniku, zostałeś „wykasowany” z listy znajomych na Fejsie? A może Tobie zdarzyło się kogoś „wykasować”? Cóż, mi przytrafiło się i jedno i drugie, ale nie mam w związku z tym moralnego kaca ani też nie spędza mi to snu z powiek.

Należę do homo sapiens raczej pozytywnie nastawionych do otaczającego mnie świata, lecz decyzja o całkowitym usunięciu jednego ze znajomych z listy „Friends” była szybka jak cięcie noża. Ciągłe ataki na aktualną ekipę rządzącą, naśmiewanie się z ludzi modlących się, „moherów” i „katoli”, co więcej, strojenie sobie żartów z Jezusa i Boga – wszystko to z dnia na dzień coraz bardziej mnie przytłaczało, zasmucało i, jak by nie było, obrażało. Myślałam sobie: co ci się chłopie porobiło, że spędzasz znaczną część swojego dnia na wyszukiwaniu w necie materiałów atakujących katolików?!

Wyglądało na to, że nie zajmuję się niczym innym tylko hejtem. Wiedziałam, że jakakolwiek próba tłumaczenia lub dialogu wywoła atak agresji i spełznie na niczym. Kiedy po przeczytaniu kolejnego komentarza zapachniało mi siarką – bez wahania kliknęłam delete.

W „realu” człowiek ten nie był mi szczególnie bliski i szansa ponownego spotkania jest raczej znikoma. Inaczej sprawa się ma z usunięciem mej skromnej osoby z listy znajomych. Dokonała tego czynu moja koleżanka, z którą niejedną kawę i lampkę wina wypiłyśmy swego czasu w toruńskich podziemiach, rozmawiając o życiu.

Po przeprowadzeniu się do Wielkiej Brytanii, Facebook okazał się pomocny w utrzymywaniu kontaktu ze znajomymi, którzy rozjechali się po całym (dosłownie!) świecie. Chętnie więc zaglądałam na profil koleżanki podziwiając widoki z podróży, fotki dzieci i zazdroszcząc wydarzeń kulturalnych. Tutaj prośba o wsparcie schroniska dla psów, tam kot potrzebuje nowego domu. Wtem ukazuje się lista lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary – z komentarzem, że jeśli wam życie miłe, to do nich nie chodźcie.

Piękno Internetu polega na tym, że każdy z nas może wyrazić swoją opinię. Zrobiłam to więc i ja na swoim profilu stwierdzając, że należę do pokolenia Jana Pawła II i zdecydowanie sprzeciwiam się cywilizacji śmierci, a życie ludzkie dane nam od Boga stawiam jako najwyższą wartość. (W drugiej kolejności mogą być bezdomne zwierzaki). Zaproszenia na rekolekcje i linki do vlogów ojca Szustaka chyba dopełniły czary. Zostałam SKASOWANA.

Księga Genezis pokazuje, że słowo ma siłę stwórczą. Świat powstaje przez nazywanie. Słowo może też zabić. Czasem zdaje mi się, że dla katola nie ma miejsca w sieci. Ale Internet to potężna broń i narzędzie do rozpowszechniania informacji. Tych dobrych! Tych szczerych! Tych prawdziwych!

 

 

Agata Summerell

vcvSourceCssFileUrl:
vcv-globalElementsCssDataMigration:
1

Pogoda

0°C

Warszawa

Pochmurno

Wilgotność 88%

Wiatr 11.27 km/h

  • 14 Dec 20180°C-1°C
  • 15 Dec 20180°C-2°C