MANCHESTER: minął rok od zamachu na koncercie dla dzieci, a wypaczona poprawność polityczna trwa dalej…

'

 

W połowie maja w Manchester rozpoczął się proces 27 mężczyzn oskarżonych o gwałty i wykorzystywanie seksualne dziewczynek. Proceder odbywał się m.in. w Manchester, Bradford, Leeds, Sheffield i Dudley. Dwadzieścia dziewięć osób pojawiło się w sądzie w ramach prowadzonego śledztwa. Przestępstwa dotyczyły przede wszystkim dziewcząt w wieku od 11 do 17 lat. Jeden z zarzutów stanowi również handel ludźmi. W sumie 29 sądzonych usłyszało łącznie ponad 170 zarzutów.

 

W tzw. mainstreamowych mediach, mimo że pojawiają się sporadyczne doniesienia dotyczące procesu, trudno jest znaleźć jakiekolwiek wzmianki wskazujące bezpośrednio na to, z kim bądź z czym związany był gang gwałcicieli. My też przyjmiemy reguły tej „gry”, uprawianej przez brytyjskie serwisy informacyjne, i nie wspomnimy o oczywistych konkluzjach. Podamy za to poniżej listę oskarżonych – niech czytelnicy sami wyciągną wnioski:

 

Mohammed Riswan Aslam
Mohammed Kammer
Mohammad Nahman
Abdul Rehman
Nasarat Hussain
Irfan Ahmed
Amere Singh Dhaliwal
Raj Singh Barsran
Zubair Ahmed
Hamzha Ali Saleem
Zahid Hassan
Mohammad Azeem
Sajid Hussain
Mansoor Akhtar
Mohammed Asaf Akram
Zulwarnain Dogar
Manzoor Hassan
Mohammad Ifraz
Wiqas Mahmud
Faisal Nadeem
Niaz Ahmed
Asif Bashir
Mohammad Imran Ibrar
Aleem Javaid
Mohammed Saqib Raheel
Everton La Bastide
Usman Khalid.

 

QUIZ: Kto w UK jest głównym „wrogiem publicznym” – gwałciciel czy dziennikarz?

Budynek sądu podczas rozprawy pilnowało ponad 20 policjantów. Obserwując podobne sprawy można poważyć się na sugestię, że brytyjskie służby starają się przede wszystkim o to, aby takie procesy odbywały się po cichu. Dowodem na to twierdzenie jest fakt, że w tym samym czasie w Leeds aresztowano Tommy’ego Robinsona, dziennikarza i założyciela English Defence League, za relacjonowanie przed gmachem sądu procesu części członków należących do tego samego gangu gwałcicieli. Zarzut, który postawiono reporterowi czekającemu na ogłoszenie werdyktu, jest bardzo „interesujący” – oskarżono go bowiem o – zakłócanie spokoju…

Artykuł w całości opisujący powyższe zajście znajduje się na podstronie poświęconej wydarzeniom w Leeds.

 

 Kiedy Wielka Brytania się wreszcie ocknie?

Ten ewidentny kierunek uprawianej polityki jest coraz trudniejszy do zrozumienia, zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmie się szerszą perspektywę czasową. Przypomnijmy – w połowie zeszłego roku w hali Manchester Arena doszło do jednego z najbardziej krwawych ataków terrorystycznych w historii Zjednoczonego Królestwa. Zginęły 22 osoby, a 119 zostało rannych. Niestety, wśród ofiar śmiertelnych były również dzieci. Zamachowiec-samobójca zdetonował bombę podczas koncertu amerykańskiej wokalistki Ariany Grande, na który przyszli m.in. rodzice ze swoimi pociechami.

Zginęło także polskie małżeństwo, rodzice dwóch dziewczynek, które też były na koncercie. Terrorysta był muzułmaninem pochodzenia libańskiego, związanym z radykalnym islamem. Według ustaleń policji do zamachu został przygotowany przez ISIS podczas pobyty w Syrii.

 

Bezwzględna „logika” islamskich terrorystów

Fanami Ariany Grande są przede wszystkim dzieci i młodzież, dlatego też widownię, podczas tego tragicznego koncertu, zajął tłum złożony głównie z najmłodszych oraz ich rodziców i opiekunów. Gdy na końcu występu doszło do eksplozji, hala była wypełniona ponad tysiącem ludzi. Najmłodsza ofiara wśród dzieci to zaledwie 8-letnia dziewczynka.

Był to najtragiczniejszy w skutkach akt terrorystyczny w UK od lipca 2005 r., kiedy podczas ataku w londyńskim metrze zginęło 56 osób, a 800 zostało rannych.

Policja potwierdziła, że sprawcą ataku był 22-letni Salman Abedi. Terrorysta-samobójca wysadził się w powietrze będąc w samym centrum publiczności. Użył do tego umieszczonej na sobie, domowej konstrukcji bomby, nafaszerowanej gwoździami i ostrymi przedmiotami. Zamachowiec był wcześniej znany brytyjskim służbom bezpieczeństwa. Niestety, mimo zakwalifikowania go do grona zwolenników radykalnego islamu, związanego z lokalnym meczetem w Manchesterze (meczet Didsbury), został on uznany za niegroźnego, w związku z czym nie prowadzono obserwacji.

 

Śledztwo i kolejni aresztowani

Zamachowiec, Salman Abedi, był brytyjskim obywatelem pochodzącym z Libii. Urodził się w Manchesterze w 1995 r. Oboje rodzice są Libijczykami. Wychowywał się w dzielnicy Whalley Range, która w niedalekiej przeszłości zasłynęła już ze związków z ISIS, kiedy w 2015 r. dwie muzułmanki z lokalnej szkoły średniej (Zahra i Salma Halane) uciekły do Syrii aby dołączyć do szeregów państwa islamskiego. Z ustaleń brytyjskich służb wynika, że w okresie dwóch lat poprzedzających zamach, Abedi znacznie częściej podróżował do Libii pod pretekstem odwiedzenia rodziny. Stamtąd prawdopodobnie przedostawał się do Syrii, gdzie był trenowany i przygotowywany przez ISIS do przeprowadzenia ataku.

Świadkowie przesłuchani przez policję poinformowali, że w ciągu kilku ostatnich tygodni przed tragicznym wydarzeniem w Manchester Arena, Abedi zaczął się ostentacyjnie zachowywać. Chodząc po okolicy głośno wyśpiewywał po arabsku islamską modlitwę (początek kalmy) There is only one God and the prophet Mohammed is his Messenger. Coraz częściej widziany był w tradycyjnym muzułmańskim stroju – czarnej Dżalabiji, a na kominie domu, w którym mieszkał, zaczął wywieszać libijską flagę.

Zamachowiec był wcześniej blisko związany z lokalnym meczetem. Jego ojciec sprawował tam funkcje ceremonialne i prowadził niektóre obrzędy, natomiast Abedi wraz z bratem asystowali przy obchodach jako wolontariusze. Zarządzający meczetem, pytani po zamachu o Libijczyka, udzielali sprzecznych informacji. Część z nich mówiła, że nie znają go i nigdy nie widzieli w swoim przybytku. Natomiast imam poinformował, że znał dobrze zamachowca, który wcześniej przychodził regularnie na modlitwy, ale wg niego od dłuższego czasu już się nie pojawiał.

ISIS świętuje masakrę

Po dokonaniu zamachu, w mediach kontrolowanych przez państwo islamskie, zapanowała euforia. ISIS opublikowało oświadczenie, w którym z dumą poinformowało, że ich wojownik, z pomocą Allaha, wykonał zadanie i zdetonował ładunek pośród „krzyżowców”. Chwalono się tym, że bomba rzekomo zabiła „30 krzyżowców i raniła 70” oraz zapowiedziano kolejne, jeszcze dotkliwsze ataki w UK.

W swoim oświadczeniu ISIS nie wspomniało jednak już o tym, że część zabitych i rannych stanowią dzieci, a wśród śmiertelnych ofiar wybuchu jest także 8-letnia dziewczynka. Nie napisano również o tym, że celem zamachu był koncert piosenkarki, której fanami są przede wszystkim dzieci i młodzież…

 

„The Guardian” mówi, że straszenie terroryzmem jest mocno przesadzone…

Zaskakująca jest reakcja części mediów, w tym również brytyjskich, na ten brutalny atak. W tragicznych okolicznościach, które jasno pokazują fatalne konsekwencje fanatyzmu islamskiego, niektóre środki przekazu próbują przyjąć usilną postawę poprawności politycznej. Np. dziennikarka lewicowego dziennika „The Guardian” sugeruje, aby przesadnie nie demonizować zagrożenia terroryzmem, bo szansa na śmierć z ręki terrorysty jest jedna na 3,6 miliona

Ciekawe czy publicystka tej gazety, równie beztrosko, powierzyłaby tym martwym wyliczeniom statystycznym życie własnego dziecka?

 

„Mainstreamowe” media mówią o… incydencie

Mimo tego krwawego aktu, wymierzonego przede wszystkim w dzieci, w dużej części mediów został on zaskakująco nazywany „incydentem w Manchesterze”. Odwołując się do podstawowej logiki: widząc frazę „incydent w Manchesterze” odbiorca pomyśli faktycznie o incydencie. Czyli o wypadku takim, jak np. samochód bez zaciągniętego hamulca ręcznego, który poturbował grupę przechodniów – a nie o brutalnym ataku terrorystycznym, w wyniku którego zostało zabitych bądź rannych blisko 150 osób.

Zresztą podobna frazeologia „białych rękawiczek” była też używana w odniesieniu do wcześniejszego zamachu, dokonanego przez muzułmańskiego terrorystę w Londynie. W wielu środkach przekazu określony został mianem „ataku szaleńca”. Mer Londynu, Sadiq Khan, w swoim wystąpieniu po akcie terrorystycznym na Westminster Bridge, nie wspomniał nawet jednym słowem o „wojującym islamie”, za to wskazywał na fakt, że Londyn jest stolicą, więc należy liczyć się z tym, że takie „incydenty” będą się co jakiś czas powtarzały…

Wybielanie zbrodni w imię poprawności politycznej

Na włodarza brytyjskiej stolicy spłynęła także fala krytyki po wybuchu bomby w hali Manchester Arena. W swoim przemówieniu długo i podniośle mówił o tym, że Londyn jednoczy się w bólu z Manchesterem, natomiast ani słowem nie potępił ISIS, które przecież w tym czasie hucznie świętowało masakrę i już groziło Londynowi kolejnymi atakami.

Podobną wypaczoną poprawność polityczną zarzucono merowi Manchesteru. W swoim wystąpieniu zdobył się jedynie na informację o zamachu „ekstremisty”. Trudno powiedzieć jakiego ekstremisty, bo żadne bliższe określenie już nie padło. Mer ani słowem nie wspomniał o tym, że mordercę motywował islamski fanatyzm. Z jego wypowiedzi można wywnioskować raczej, że był to atak niezależnego ekstremisty-ateisty, który tylko nienawidził europejskich dzieci.

Oczywiście nie powinno używać się określenia „europejskie dzieci”, bo to też może być stereotyp rasowy.

 

Policja przeprasza wyznawców islamu za rasowe stereotypy

W czasie, gdy większość krajów tzw. Zachodu zagłębia się coraz bardziej w wypaczone rozumienie poprawności politycznej, kolejny raz odzywa się głos rozsądku – o dziwo z Australii. Mimo że już lata temu, uogólniając, można powiedzieć, że państwo to znajdowało się w czołówce reprezentującej nowe „podwójne standardy” tzw. mainstreamowych środków przekazu, to wszystko wskazuje na to, że być może Antypody zaczynają wyrywać się wreszcie z tej parahipnozy.

Na przejawy silenia się na sztuczną poprawność polityczną, ostro zareagowała m.in. dziennikarka Miranda Devine, na łamach australijskiego „Daily Telegraph”. Skrytykowała zarówno reakcję Wielkiej Brytanii wobec islamistów, nazywając ją „świadomym lekceważeniem zagrożenia”, jak i próby wybielania faktów przez część mediów – zwłaszcza tych lewicowych.

Publicystka stwierdziła: Słabością są nieustanne próby łagodzenia konfliktów i nasza ugodowość. To ironiczne, że zaledwie dwa tygodnie temu policja w Manchesterze była zmuszona przepraszać za ‘rasowe stereotypy’ po przeprowadzeniu ćwiczeń z zamachem bombowym, gdzie udawany terrorysta krzyczał ‘Allahu Akbar’.

Devine zaznacza następnie: To wręcz obsceniczne i niemoralne lekceważyć terroryzm islamski, kiedy giną nasze dzieci, kiedy terroryzuje się całe miasta. […] Zabijają nasze dzieci z premedytacją. Celowo napychają swoje bomby gwoździami. […] Islamski terroryzm zakończył życie ośmiolatki, która przyszła na koncert. Pomimo wysiłków, nie możemy uchronić naszych najmłodszych.

 

Australijska dziennikarka zwróciła także uwagę na fakt, że na skutek takiej polityki Europa coraz bardziej jest postrzegana jako niebezpieczne miejsce. Wyjazd służbowy czy wycieczka, do któregoś z dużych miast naszego kontynentu jest w coraz większym stopniu obarczona realnym ryzykiem. Podróż do Paryża, Londynu czy Brukseli wiąże się z zagrożeniem sukcesywnie przeprowadzanych tam ataków terrorystycznych.

 

Kajetan Soliński

vcvSourceCssFileUrl:
vcv-globalElementsCssDataMigration:
1

Pogoda

0°C

Warszawa

Pochmurno

Wilgotność 88%

Wiatr 11.27 km/h

  • 14 Dec 20180°C-1°C
  • 15 Dec 20180°C-2°C