Odnalezienie „Orła” coraz bliżej

'

Na przełomie września i października odbyła się kolejna, już piąta, wyprawa w poszukiwaniu wraku legendarnego okrętu ORP „Orzeł”. Nasi rodacy ze stowarzyszenia „SANTI Odnaleźć Orła” prowadzili eksplorację od strony duńskiego wybrzeża, w rejonie, gdzie mogło dojść do przypadkowego zatopienia przez angielski samolot. Planowano zbadać ok. 600 km 2 dna Morza Północnego, jednak fatalne warunki pogodowe wymusiły przerwanie działań. Mimo że tym razem nie udało się jeszcze zlokalizować  miejsca zatonięcia, to członkowie ekspedycji nie mają zamiaru się poddawać – już zapowiadają kolejną wyprawę.

„Orła” zatopili Brytyjczycy?

Wrześniowe poszukiwania, nie bez powodu, zamierzano prowadzić od strony duńskiego wybrzeża. Uczestnicy ekspedycji wyznaczyli obszar w oparciu o jedną z najbardziej prawdopodobnych teorii, wskazującą na to, że 3 czerwca 1940 r. „Orzeł” mógł zostać w tym rejonie przypadkowo zbombardowany przez brytyjski samolot. Według specjalistów z polskiej ekipy, na skutek błędnej identyfikacji RAF-u, piloci mogli pomylić go z niemieckim U-bootem.

Hipotez dotyczących okoliczności, w jakich zaginął legendarny niszczyciel, jest dużo więcej. Oprócz omyłkowego zatopienia przez brytyjskie lotnictwo, brana jest pod uwagę też opcja wpłynięcia okrętu na jedno z pól minowych, bądź zatonięcie w wyniku awarii. Analizowane są też inne teorie, sugerujące np. trafienie przez niemiecką łódź podwodną. Traktowane są jednak jako mniej realne, ze względu na brak dokumentacji wskazującej na taki bieg wydarzeń. Mimo tego, członkowie polskiej ekipy nie wykluczają żadnej opcji, najbardziej jednak skłaniają się ku hipotezie mówiącej o zatopieniu w wyniku omyłkowego ataku przez sojuszniczy samolot.

Piotr Michalik, uczestnik ekspedycji, wskazuje:

– (…) Teoria, tzw. „friendly fire”, według której 3 czerwca 1940 roku okręt błędnie zidentyfikowany jako łódź podwodna wroga, padł ofiarą ataku brytyjskiego Royal Air Force. Nasz okręt był nieco inny niż brytyjskie łodzie podwodne, więc Brytyjczycy przy złej pogodzie mogli go uznać za okręt niemiecki.

W trakcie trzech pierwszych wypraw „SANTI Odnaleźć Orła” – w 2014, 2015 i 2017 r. – zbadano za pomocą sonarów trzy wytypowane obszary Morza Północnego, w pobliżu angielskich wybrzeży. W 2016 r. prowadzono eksplorację od strony Holandii, w oparciu o założenie, że „Orzeł” został zatopiony przez hitlerowski okręt.

Znalezienie „Orła” to kwestia czasu

Poszukiwania pod hasłem „SANTI Odnaleźć Orła” prowadzone są z pomocą specjalistycznego sprzętu (SANTI to nazwa firmy jednego z uczestników, która jest głównym sponsorem projektu). Do eksploracji używane są precyzyjne sonary i echosondy, umożliwiające skuteczne badanie dna morskiego w paśmie o szerokości nawet do 400 metrów. Ekipa dysponuje także zdalnie sterowanym pojazdem podwodnym, wyposażonym w kamerę i oświetlenie, co umożliwia przeprowadzenie szczegółowej inspekcji odkrytych wraków. Znaczną część sprzętu dostarcza partner ekspedycji – Instytut Morski w Gdańsku.

We wcześniejszych latach odbyło się kilka innych wypraw. Część z nich prowadzonych było przez Marynarkę Wojenną we współpracy m.in. z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Niestety wszystkie dotychczasowe działania zakończyły się fiaskiem, aczkolwiek dzięki nim obszar poszukiwań coraz bardziej się zawęża, co stopniowo zwiększa szanse na odnalezienie. Z takiej perspektywy na przedsięwzięcie patrzy też Tomasz Stachura, szef firmy SANTI:

– Generalnie uważam, że tylko konsekwencja w badaniach może przynieść jakikolwiek efekt. Dlatego nasz projekt jest długofalowy – zakłada systematyczne badanie kolejnych obszarów – zaznaczył Stachura.

Patriotyczny obowiązek

Piotr Michalik inspirację ich działalności wyjaśnił słowami:

– Traktujemy to jako nasz patriotyczny obowiązek. W końcu gdzieś na dnie Morza Północnego spoczywają szczątki naszych marynarzy. Dzięki odnalezieniu okrętu będziemy mogli ich pożegnać i zamknąć pewien fragment naszej historii. (…) Okręt bronił polskiego wybrzeża od samego początku wojny. Później miała miejsce jego słynna ucieczka z Tallina, przez Bałtyk i duńskie cieśniny, do Wielkiej Brytanii. Nasi marynarze dopłynęli do szkockiego Rosyth okrętem, który wcześniej został całkowicie rozbrojony, w dodatku bez map. Polskiej załodze nie tylko ta sztuka się udała, ale zaraz potem przystąpili do dalszej walki z Niemcami – przypomina Michalik.

Członkowie ekipy zaznaczają, że celem projektu jest nie tylko upamiętnienie bohaterskich czynów załogi łodzi podwodnej ale także podkreślenie dużej roli Polskiej Marynarki Wojennej, odegranej w czasie II wojny światowej dla utrzymania naszej państwowości. Ważne jest również kultywowanie pamięci o zwykłych marynarzach, którzy – wznosząc się ponad towarzyszące każdemu człowiekowi ułomności i lęki – dokonali w służbie Ojczyzny czynów nie znajdujących precedensu w historii wojen morskich.

„Orzeł” należy do wszystkich Polaków

Okręt, jako jeden z nielicznych na świecie, był zbudowany z datków społeczeństwa. Za sumę 8 mln 200 tys. złotych, zebranych w trakcie kilkuletniej kwesty, ofiarowano Marynarce Wojennej nowoczesną i potężną łódź podwodną.

1 września 1939 r. okręt wypłynął na Bałtyk, by zabezpieczać wybrzeże przed ewentualnym desantem niemieckim od strony morza. 15 września zawinął do Tallina, by wysadzić chorego kapitana. Wbrew prawu międzynarodowemu, jednostka została internowana, zabrano z niej dziennik pokładowy, mapy, zapasy pożywienia i uzbrojenie.

W nocy polscy marynarze porwali statek z estońskiego portu i kierując się mapami narysowanymi z pamięci popłynęli w kierunku Anglii. Po czterdziestodniowym rejsie, ściganemu przez niemiecką flotę i lotnictwo okrętowi, udało się dotrzeć do Wielkiej Brytanii. Było to bezprecedensowe dokonanie w historii marynarki. Następnie „Orzeł” został przydzielony do flotylli okrętów podwodnych w Rosyth. 8 kwietnia 1940 r. zatopił niemiecki transportowiec wojskowy „Rio de Janeiro”, czym przyczynił się do zdemaskowania planów inwazji na Norwegię. 23 maja 1940 r. polska łódź podwodna wypłynęła w swój kolejny patrol na Morze Północne. Z tej misji jednostka już nie wróciła.

ORP ‚Orzel’, 1939 r.

Dla Polaków „Orzeł” pozostanie na zawsze symbolem męstwa, niezłomnej woli walki, a także dżentelmeńskich sposobów prowadzenia wojny. Przytoczyć tutaj można, wspomniane już, zatopienie transportowca „Rio de Janeiro”. Dowódca polskiego niszczyciela, mimo że znajdował się w niebezpieczeństwie, przed storpedowaniem wezwał niemiecki statek do zatrzymania się, a załogę do opuszczenia okrętu.

(red.)

vcv-be-editor:
classic

Pogoda

-3°C

Warszawa

Przeważnie pochmurno

Wilgotność 77%

Wiatr 27.36 km/h

  • 03 Jan 20190°C-4°C
  • 04 Jan 20190°C-6°C