Aniołowie Jacka Solińskiego

Aniołowie Jacka Solińskiego
Jacek_Soliński "Anioł 177 dnia" - dedykowany Włodzimierzowi Bykowskiemu, akryl płótno, 61x36 cm, 2015

Jacek Soliński i Jan Kaja założyli 40 lat temu w Bydgoszczy Galerię Autorską. Galerię, która do dziś działa, i z którą związałem się w 2012 r., pokazując widowni obrazy z cyklu Dzieje Lucyfera. W 2014 r. prezentowałem prace z cyklu Memento mori, następnie odbył się wernisaż pt. Podziały i Układy, a w 2018 r. Orzełki z czasów kiedy patriotyzm jeszcze coś znaczył – z kolejnymi moimi pracami.

Obaj właściciele bydgoskiego przybytku sztuki są aktywnie działającymi twórcami. Jacek Soliński od lat maluje cykl 366 obrazów z Aniołami na każdy dzień roku. Jakiś czas temu miał miejsce wernisaż, tym razem z Aniołami przyjaciół. Tak się stało, że znalazłem się w gronie wybranych przez autora osób. W efekcie jeden z namalowanych przez Jacka niebiańskich opiekunów ludzkiego bytu został mi przypisany. Tym samym zostałem poproszony do napisania krótkiego tekstu, który prezentuję poniżej. Tekst został opublikowany na pocztówkach wydanych przez Galerię Autorską. Na koniec wstępu dodam, że autor wykazał się poczuciem humoru i jako opiekuna przydzielił mi „kudłatego” Anioła, co zabawnie kontrastuje z moją łysiną.

Jacek Solinski, “Anioł 183 dnia”, akryl, płótno, 100 x 70 cm, 2009

Powołani u zarania czasu Aniołowie, pośredniczą między Bogiem a ludźmi. Święty Augustyn rozdzielił ich funkcję od natury, a sobory powszechne podkreśliły duchowy charakter. Aniołowie potrafią jednak oddziaływać na materię, na nasze zmysły. Ukazują się, zapobiegają nieszczęściom, chronią. Dlatego od wieków ludzie na różne sposoby wyobrażali sobie byty anielskie. W ikonografii chrześcijańskiej najczęściej były to skrzydlate postacie o cechach antropomorficznych. I właśnie do tego archetypu odwołuje się Jacek Soliński, malując swoich aniołów jako świetliste symbole. Nie widać ich twarzy i rąk, ale wyraźnie odznaczają się skrzydła, głowa oraz stopy. Ten ostatni atrybut zawsze mnie zastanawiał.

Według irlandzkich wierzeń z XVIII wieku, zbuntowani aniołowie kuszą ludzi na wszystkie sposoby, objawiając się w materialnej postaci. Grają w karty, uczestniczą w hulankach. Potrafią udawać każdego, tylko po to by sprowadzić człowieka na złą drogę. Posiąść jego duszę. Można ich rozpoznać po jednym. Podobnie jak antyczny Pan, zamiast stóp mają kozie kopyta. I rzeczywiście jest coś takiego, że w artystycznych wyobrażeniach Zmartwychwstałego Chrystusa, Matki Boskiej oraz licznych świętych widzimy gołe stopy. Podobnie jest z Aniołami Jacka Solińskiego. Mają stopy! Dlatego, od jakiegoś czasu rozumiem i jestem pewien, że są to byty wierne Bogu.

 Włodzimierz Bykowski

 

 

Jacek Soliński, “Aniol 101 dnia”, akryl płótno, 100x70cm, 2006
Jacek Soliński, “Anioł 161 dnia”, akryl płótno, 100×70 cm, 2009

 

Related posts