Boże Narodzenie na Wyspach – za czym tęsknimy najbardziej?

Boże Narodzenie na Wyspach – za czym tęsknimy najbardziej?

Wielu Polaków znaczną część urlopu przeznacza właśnie na czas Bożego Narodzenia – na przyjazd do ojczyzny i spotkanie z bliskimi. Jak ważne jest dla nas spędzenie Świąt w ciepłej rodzinnej atmosferze, połączonej z pięknymi polskimi zwyczajami, pokazują najlepiej sprzedane – z dużym wyprzedzeniem i do ostatniej sztuki – bilety lotnicze. Jednak nie wszyscy mają w tym okresie możliwość podróży do kraju. Za czym tęsknią najbardziej spędzający Boże Narodzenie na Wyspach?

Na pierwszym miejscu rodzina

Można wymienić wiele rzeczy, które przychodzą do głowy, kiedy zastanawiamy się nad tym, czego brakuje nam podczas Świąt w Wielkiej Brytanii. Na tej liście znalazłaby się na pewno wyjątkowa polska atmosfera – Boże Narodzenie nie uległo u nas takiej komercjalizacji i laicyzacji jak na Zachodzie. Niejeden tęskni też po prostu za aurą – śniegiem i prawdziwą zimą! Jednak najbardziej tęsknimy przede wszystkim za rodziną. Mimo tego, że w dzisiejszych czasach bez problemu można urządzić „wspólne” Święta, łącząc się np. przez Skypa, to wszyscy wiemy, że nie zrekompensuje to ani nam, ani naszym bliskim, braku prawdziwego wigilijnego spotkania. To właśnie dlatego wielu z nas, bez wahania rezygnuje z części letniego urlopu i nie oglądając się na wysokie ceny biletów leci na Boże Narodzenie do Polski.

Co więcej, dla naszych rodaków częściowo obcy jest sposób spędzania tego okresu w ojczyźnie Szekspira. Nie ma on tak rodzinnego charakteru jak nad Wisłą. Nie obchodzi się tutaj Wigilii, a pierwszy dzień Świąt, uogólniając, sprowadza się do spotkania przed południem i rozdania prezentów, a następnie do wspólnej wyprawy do restauracji. Natomiast wieczór jest zarezerwowany na wyjście do pubu i „świąteczną libację” w gronie znajomych. Drugi dzień Świąt to masowy „szturm” na supermarkety i galerie handlowe, które 26 grudnia ogłaszają wielkie przeceny.

Polskie potrawy wigilijne

Ci, którzy na Wyspy przyjechali ponad dziesięć lat temu, dobrze pamiętają Święta, podczas których pojedyncze tradycyjne polskie danie stanowiło nie mały rarytas i było niemal „gwoździem wigilijnego programu”. Słoik bigosu, przywieziony wcześniej z Polski, był niejednokrotnie z namaszczeniem przechowywany, aby stać się kulinarnym filarem Bożego Narodzenia.

Te czasy pamięta jednak tylko ta część naszych rodaków, która przybyła na Wyspy w krótkim okresie po wstąpieniu Polski do UE. W następnych latach, ogromna wówczas skala emigracji, przełożyła się na powstawanie coraz liczniejszych polskich sklepów, w których można było bez problemy zaopatrzyć się w niemal wszystkie produkty niezbędne do przygotowania tradycyjnej Wigilii. Następnie w ślad za sklepami poszła również większość miejscowych marketów, które zaczęły wzbogacać asortyment o „polskie półki”, na których można było znaleźć sporo popularnych i lubianych produktów  z naszego kraju. Co więcej, w okresie przedświątecznym pojawiają się dodatkowo takie produkty jak np.: barszcz, uszka, paszteciki, a nawet karp. Dlatego, od strony kulinarnej, spędzanie Świąt na Wyspach przestało być problemem.

O co chodzi z tymi Świętami?
Brzmi to co najmniej dziwnie – ale Boże Narodzenie w Wielkiej nie ma już niemal nic wspólnego z tym, co celebrujemy w tym czasie – narodzeniem Chrystusa. Nie tylko stało się czymś w rodzaju świecko-komercyjnej tradycji, sprowadzającej się głównie do masowego „szturmu” na restauracje, puby i kawiarnie oraz zatłoczonych galerii handlowych, ale także w sporej mierze zatracono już nawet pamięć o tym, do czego nawiązuje ten okres.

Ostatnie badanie ośrodka OnePoll wykazało, że aż czterech na dziesięciu Brytyjczyków nie wie, że dziecięciem, które przyszło na świat był Jezus. Spośród dwóch tysięcy ankietowanych, w wieku 21-38 lat, wiele osób nie miało pojęcia o innych postaciach związanych z narodzinami w Betlejem. 37% powiedziało, że nie wie czy Maryja i Józef mieli z tym coś wspólnego, natomiast połowa przebadanej grupy przyznała, że nie wie jaką rolę odegrał Archanioł Gabriel, ani co to było Zwiastowanie. Co więcej, 6% wskazało, że udział w tych wydarzeniach brał Święty Mikołaj…

Trudno dziwić się takim kuriozalnym odpowiedziom, skoro proces wypierania i zacierania związków z chrześcijaństwem na Wyspach trwa już od bardzo dawna, niemal na wszystkich możliwych szczeblach. Ze świecą trzeba by szukać w brytyjskich mediach jakiejkolwiek wzmianki o narodzeniu Jezusa. Za to na ekranach, w radio, gazetach i na dekoracjach sklepowych widzimy niezliczoną ilość bałwanków, bombek, reniferów i Mikołajów – z tym że katolicki święty, znany z obdarowywania ubogich, nosi już teraz nazwę Father Christmas.

Tam gdzie nocą spotykają się Polacy

To, jak osobom spędzającym Święta z dala od kraju, brakuje nie tylko polskich zwyczajów ale przede wszystkim polskiej bożonarodzeniowej atmosfery, widać chyba najlepiej w wigilijną noc. Wówczas, mimo że w Wielkiej Brytanii pasterkowa tradycja zupełnie zniknęła, kościoły, w których posługują polscy księża, są wypełnione niemal do granic możliwości. Tego dnia potrzeba spędzenia choćby godziny z innymi, nawet nieznajomymi Polakami, którzy tak jak my – w nasz wyjątkowy polski sposób – przeżywają ducha Świąt Bożego Narodzenia, bierze górę nad wszystkim.

 

 (red.)

Related posts