Czas ikon (część 1)

Czas ikon (część 1)

Żyjemy w czasach ikon. Mamy ikony na pulpicie ekranu naszego laptopa, na wyświetlaczu nieodzownego smartfona. W mediach słyszymy o kolejnych wyczynach, napisanych książkach czy skandalach tzw. ikon sportu czy szerokorozumianego show-biznesu. Wszyscy wiemy o co chodzi, czyli chodzi o coś innego niż kiedyś. Stare słowa nabierają nowych znaczeń. Nie jest to proces nowy, lecz nieustanny. Współcześnie jednak obserwujemy niebywały napór słów, słówek, sms-owych zwrotów i ogólnych stwierdzeń, o których o dziwo, każdy zainteresowany, wie konkretnie, o co chodzi. A mamy do czynienia, zarówno w przestrzeni publicznej jak i prywatnej, ze zmaganiem się odmiennych sił: sacrum i profanum czy erudycji i barbarzyństwa. Oczywiście nie dotyczy to tylko semantyki, ale jest ona bardzo ważną częścią zmian, jakie obserwujemy. Stare łacińskie słowo „forum” nie jest dziś rozumiane jako centralny plac w mieście ale jako przestrzeń dyskusyjna w internecie. Przeciętny młody, zjadacz chleba wypowiadając wyraz „awatar” nie ma na uwadze wcielenia Boga lub bóstwa na ziemi lecz obrazek reprezentujący danego uczestnika gry czy dyskusji na forum internetowym. Podobnie sprawa się ma z wieloma innymi słowami jak choćby wspomnianą na wstępie „ikoną”. Stare słowa i ich nowe znaczenia często są widocznym znakiem nie tylko zmiany języka, ale także ukazują aktualny, w pewnym zakresie, obraz społeczeństwa, który w taki właśnie sposób się komunikuje. Cyprian Kamil Norwid napisał, że chodzi o to, aby „odpowiednie dać rzeczy słowo”…odpowiednia nazwa implikuje, takie a nie inne rozumienie, a to już nie jest tylko kwestia użytych słów.

Ikona czy ikonki?

Ważną częścią obrazu, dzisiejszego globalnego społeczeństwa, jest odejście od sacrum, rozumianego w duchu chrześcijańskim, co powinno być oczywiste z racji fundamentów cywilizacyjnych Starego Kontynentu. Głębia religijna w Europie, przez setki lat przejawiała się nie tylko bezwzględną a nawet bezkompromisową wiarą w jednego Boga, ale obok bardzo ważnej pobożności ludowej, zrodziła też sztukę sakralną, na najwyższym światowym poziomie. Z jednej strony freski Michała Anioła, z drugiej msze skomponowane przez Jana Sebastiana Bacha. Każde opracowanie historii sztuki pełne będzie odniesień do sacrum, u niezliczonej liczby autorów na przestrzeni dziejów. W toku rozmyślań, co jest symbolem dzisiejszej epoki – a przynajmniej co najbardziej wyraża ludzi współczesnych, można dojść do wniosku, że nie jest to moda, muzyka czy ogólne rozluźnienie obyczajów ale małe, płaskie urządzenie, zmieniane przez wielu co dwa lata, czyli smartfon. A na owym, często nigdy nie wyłączanym, urządzeniu – szereg ikon na ekranie. I właśnie ikonami postanowiłem się zająć, ale nie ikonami z telefonu komórkowego, lecz ikonami reprezentującymi zapomniane sacrum, zwłaszcza tymi, które są słabo znane, nawet dla tych, co wbrew postmodernizmowi, sacrum nie odrzucają.

Ojcostwo, XVIII w. Muzeum Sztuki Czerepowiec,

Czym jest więc ikona? Według „Małego Słownika – IKONA” Elżbiety Smykowskiej: „Ikona (gr. eikon, «obraz», «wizerunek», «portret»). Ikona powstała w Bizancjum, jest syntezą kultury helleńskiej, rzymskiej i chrześcijańskiej. W Bizancjum terminem «ikona» określano każde figuratywne przedstawienie Chrystusa, Bogurodzicy, świętych czy aniołów, bez względu na to, czy było to malowidło czy rzeźba. Kościół prawosławny zastrzegł go wyłącznie do malowideł na desce, wykonanych zgodnie z kanonami ikonograficznymi”. Chciałbym w tym miejscu, przybliżyć czytelnikom tematy ikonograficzne, które nie są najpopularniejsze we wschodnim malarstwie sakralnym, a co za tym idzie, mogą w ogóle nie być znane szerszemu odbiorcy tzw. sztuki religijnej z Zachodu. Przywołują one zarazem, jakże bogate interpretacje, czy wręcz duchowe natchnienia. Będą to ikony o ogólnych tytułach: „Matka Boża Orantka”, „Matka Boża Trójręka” (Tricheirousa, Trojeruczyca), „Ojcostwo” (Trójca Nowotestamentowa) oraz ikony przedstawiające dwóch wielkich świętych: Świętego Mikołaja z Mirry i Świętego Krzysztofa.

Matka Boska Znak, kon. XV w. , Galeria Tretiakowska, Moskwa

Matka Boża Orantka

W sztuce sakralnej Wschodu i Zachodu, malarstwo maryjne zajmuje poczesne miejsce. Jest wiele wariantów przedstawień Matki Boga (gr. Theotokos), do najpopularniejszych należą: Hodegetria i Eleusa, ale zdecydowanie godny przywołania jest typ ikonograficzny Matka Boża Orantka (Oranta), czyli modląca się. Istnieje wiele wersji tego typu, z różną ilością postaci, kadrowaniem czy układem gestów. Zdumiewający dla ludzi Zachodu jest obraz Bogurodzicy przedstawionej bez swego Syna, z dłońmi wzniesionymi ku górze. To charakterystyczne upozowanie zaczerpnięte zostało ze sztuki hellenistycznej. Inny wariant tej ikony to Maryja z wpisaną w Jej postać osobą Jezusa – Emmanuela, przedstawioną często w medalionie (okręgu). Zarówno postać Matki Bożej jak i Jezusa, ukazane są frontalnie. Matka Boża Znak, w wersji Wielka Panagia, namalowana jest w pozycji stojącej a jej gesty są najczęściej powtórzeniem błogosławieństwa Syna nowego Emmanuela. Warto zauważyć, że tytułowy „Znak” (Znamienije), jest nawiązaniem do słów proroctwa Izajasza: „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel” (Iz 7, 14).

Zdumiewający wizerunek Świętego Krzysztofa

Kolejny niezwykły typ ikonograficzny, który chciałem przywołać, to przedstawienie Świętego Krzysztofa, patrona podróżnych, pielgrzymów, żeglarzy czy kierowców. Najbardziej zdumiewający jest fakt, że ten zmarły ok. 250 roku męczennik, bywał ukazywany na niektórych ikonach, z głową psa. Jest wiele wersji opowieści i legend tłumaczących ten fakt. Jedna mówi, że Święty Krzysztof przed swoim nawróceniem nosił imię Reprew i był pięknym, przystojnym mężczyzną. Poprosił więc Boga, aby dal mu szpetną twarz, która pozwoli mu zapomnieć o dawnym życiu. W odpowiedzi na prośbę Bóg dał Krzysztofowi twarz psa. Inne dawne teksty mówią, że psia twarz to reminiscencje pochodzenia świętego. Mógł być bowiem Kananejczykiem, czyli w języku łacińskim był nazywany Cananeus i w wyniku błędu w tłumaczeniu z czasem zaczęto Krzysztofa określać nie Cananeus a canineus czyli po prostu psi. Najwięcej ikon przedstawiających Świętego Krzysztofa jako rycerza z głową psa powstało w XVI –XVIII wieku. W 1666 roku Sobór Moskiewski zakazał takich przedstawień świętego, a  w 1722 roku prawosławny synod uznał, że cynocefalizm (ukazywanie korpusu człowieka z psią głową) na ikonach Świętego Krzysztofa jest wbrew „naturze, historii i prawdzie”. Widać, że zakazy te były łamane, czego egzemplifikacją  jest choćby XVIII-wieczna ikona Świętego Krzysztofa znajdująca się w Muzeum Historii Religii w Sankt Petersburgu.

Paweł Domieracki

Druga część artykułu TUTAJ
(publikacja 7.08.2020 r.)

Related posts