DROGI DO WOLNOŚCI (IV)

DROGI DO WOLNOŚCI (IV)

28 czerwca 1914 roku następca tronu Austro-Węgier, arcyksiążę Franciszek Ferdynand wraz z małżonką, wizytował Sarajewo, w należącej do cesarstwa Bośni. Arcyksiążęca para jechała odkrytym samochodem gdy grupa serbskich nacjonalistów dokonała zamachu. Oboje zostali śmiertelnie postrzeleni.

Po zamachu wydarzenia nabrały tempa. Austro-Węgry zdobyły informacje, z których wynikało, że inspiratorem zamachu był rząd Serbii. Wiedeń wystosował więc 23 lipca ultimatum skierowane do Belgradu z warunkami prawie nie do spełnienia. Było to tym łatwiejsze, że natychmiastowe poparcie wszelkich działań Austrii zapewniły Niemcy. Poselstwo Rosyjskie w Belgradzie doradzało Serbom daleko idące ustępstwa. Ostatecznie Serbia zaakceptowała wszystkie punkty ultimatum poza jednym, wydawałoby się, mało znaczącym  ­– mianowicie nie zgodziła się na przeprowadzenie przez stronę austriacką śledztwa na terenie Serbii, wyłączonego spod serbskiej jurysdykcji.   

26 lipca Austro-Węgry i Niemcy odrzuciły próbę mediacji ze strony Wielkiej Brytanii. 28 lipca, w miesiąc po zamachu na arcyksięcia, Wiedeń wypowiedział wojnę Serbii. 1 sierpnia Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji, a 3 sierpnia Francji. Machina zniszczenia ruszyła. Celem niniejszego artykułu nie jest szczegółowy opis mobilizacji mocarstw i przebiegu wielkiej wojny, dlatego ograniczę się tylko do podawania faktów bezpośrednio związanych ze sprawą polską. Zanim jednak do tego przejdę, trzeba odpowiedzieć sobie na jedno zasadnicze pytanie.

Dlaczego doszło do wybuchu wielkiej wojny?

Najkrótsza odpowiedź brzmi – po prostu musiało dojść.  By to zrozumieć należy cofnąć się głęboko w przeszłość.  Wspominałem w poprzednich częściach „Dróg do Wolności”, że wbrew narracji prowadzonej w szkole i mediach, najgorszym zaborem nie był zabór rosyjski a pruski. Podobnie, wbrew dominującej od 30 lat rusofobii, to nie Rosja przede wszystkim dążyła do rozbiorów lecz właśnie Prusy. Dlaczego? By odkryć przyczynę wystarczy rzut oka na mapę. Dla Rosji rozbiór Polski był tylko kolejną, niewiele znaczącą, zdobyczą terytorialną. Dla Prus – wręcz odwrotnie. To była sprawa życia i śmierci. Rozdzielone na dwie części Prusy nie mogłyby odgrywać znaczącej roli w polityce niemieckiej. Dlatego za wszelką cenę dążyły do zawłaszczenia naszych ziem. Warto pamiętać, że w pierwszych latach po 1795 roku nawet Warszawa należała do naszego zachodniego sasiada! Wzmocnione rozbiorami Prusy przez lata cierpliwie dążyły do hegemonii wśród państw niemieckich, po drodze eliminując z gry Austrię. Do zjednoczenia Niemiec doprowadził premier Bismarck, a cesarzem został król tegoż państwa. Już nie Prusy a zjednoczone Niemcy bardzo pragnęły dołączyć do wyścigu mocarstw. Warto w tym miejscu pamiętać, że w XIX wieku świat leżał u stóp potęg europejskich (na potrzeby tego artykułu zaliczmy Stany Zjednoczony do grona państw Europejskich) a ich przewaga nad resztą świata jest dziś wręcz trudna do wyobrażenia. Niemcy nie odstawały technologicznie od pozostałych państw ale załapały się na końcówkę wyścigu po kolonie i w  ich własnym mniemaniu miały ich po prostu za mało. Ambicja rozpierała je tak bardzo, że zaczęły przygotowywać się do starcia zbrojnego. By być uczciwym, należy napisać, że nie im jednym było ciasno, jednak to Berlin był najbardziej zdeterminowany. Wiadomo więc było, że do starcia dojdzie. Pytanie było tylko kiedy. Do wojny potrzebne jest casus belli. Tylko dzikusy atakują bez powodu. Dlatego jedna z teorii spiskowych – nie pozbawiona wcale podstaw ­– mówi, że w Sarajewie strzelali Serbscy nacjonaliści ale za spust pociągnięto w Berlinie.

Rok 1914 na ziemiach polskich

Walki toczyły się ze zmiennym szczęściem dla każdej ze stron, od sierpnia przynosząc liczne zniszczenia na naszych ziemiach. Mimo to, w kręgach zaangażowanych politycznie panowało raczej radosne podniecenie niż trwoga. Oto ziścił się sen wielu. Trzej zaborcy wzięli się za łby i kto wie co z tego może wyniknąć. Nie było jednak jedności. Podobnie jak przed wojną każda z głównych polskich politycznych sił postawiła na innego konia.

Polskie wojska poczas I wojny światowej, od lewej: 1. Oficer artylerii z Legionów Józefa Piłsudskiego, 2. Sierżant z Legionu Wschodniego, 3. Strzelec z Armii Gen. Hallera; rys. Ignacy Matuszczak, 1924 r.

Sami zaborcy jakby zapomnieli o sprawie polskiej podczas przygotowań wojennych i tworzyli na szybko odezwy i umizgi do narodu polskiego – bez większych konkretów. Zamiast jednoznacznych postulatów zawierały one ogólniki i kubły pomyj na przeciwnika. Co więcej, odezwy były często odpowiedzią na postulaty polskie.

8 sierpnia 1914 roku na nadzwyczajnym posiedzeniu Dumy poseł koła polskiego, Wiktor Jaroński, wydał deklarację, w której zapowiedział wspólną walkę narodu Polskiego i Rosyjskiego przeciw Germanom. Postawieni przed tym faktem Rosjanie 14 sierpnia wydali odezwę do Polaków gdzie obiecali po zwycięstwie autonomię Polsce (autonomię później zamieniono na samorząd). Spotkało się to z entuzjastycznym przyjęciem polityków polskich w Rosji. Deklaracja, choć nie zawierała szczegółowego planu, mówiła przecież o przywróceniu Polsce statusu prawnego. W formie autonomii, ale jednak. Dla naszych polityków zwłaszcza endeków i konserwatystów, była to naturalna droga. Autonomia mogła się z czasem przerodzić w niepodległość. Poza tym, zdawali oni sobie sprawę ze słabości Rosji. O swojej kiepskiej sytuacji doskonale też wiedzieli sami Rosjanie. To dlatego w obliczu nieuchronnego starcia, w przeciwieństwie do Niemców, starali się odwlec wojnę. To z tego powodu zaproponowali Polakom autonomię. Należy przypomnieć, że Rosja była stosunkowo słaba w starciu z potęgami światowymi, jednak kolejne polskie powstanie zgniotłaby bez trudu.

Niemcy, ufne w swoją siłę, w pierwszej fazie wojny wydawały tylko mgliste ulotki, o czym wspominałem wcześniej. Później powstanie u nich upokarzający plan budowy państwa buforowego, złożonego z Polaków i Żydów. Budowa takiego tworu wiązałaby się z przesiedleniami ludności z zaboru pruskiego. Mimo to, część kręgów wojskowych uznała, że to i tak za dużo dla Polaków i plan odrzucono! Świadczy to o tym, jak daleko w 1914 roku byli zaślepieni swą potęgą.

W zaborze austriackim politycy zajęli postawę wyczekującą. Piłsudski z kolei, nie wierząc że konflikt Wiednia z Belgradem przeistoczy się w większą wojnę, nie robił początkowo nic. Dopiero w sierpniu ogłosił mobilizację polskich oddziałów paramilitarnych. 6 sierpnia, słynna później Pierwsza Kompania Kadrowa, przekroczyła granicę z Rosją. Celem było szybkie zajęcie Warszawy. Dlatego też jeszcze tego samego dnia Piłsudski powołał fikcyjny rząd, który miał go uwiarygodnić na tyle w oczach Austriaków (wszystkie działania odbywały się za ich wiedzą i zgodą), by był traktowany jako jedyna poważa polska siła polityczna w Galicji. Niestety plan Piłsudskiego nie wypalił. Symboliczne siły około 200 żołnierzy stoczyły kilka potyczek, na krótko opanowały Kielce i tyle. Przez miejscową ludność witani byli wrogo, nie jak wyzwoliciele lecz awanturnicy. Rzeczywistość dość mocno odbiega od późniejszej legendy. Pobita Kadrowa wróciła do Galicji. Zirytowani Austriacy rozwiązali odział Piłsudskiego. Kolejny cios na późniejszego marszałka spadł 16 sierpnia. Politycy polscy, od prawa do lewa, powołali Naczelny Komitet Narodowy – czyli ciało reprezentujące Polaków przed kołami rządowymi w Wiedniu. Większość członków była źle nastawiona do Piłsudskiego, którego uważali nie tylko za słabego polityka ale też marnego żołnierza. Celem głównym Komitetu było przekształcenie w przyszłości Austro-Węgier w Austro-Węgro-Polskę.  Choć może to wydawać się dziś dziwne, opcja ta była nawet bardziej realna niż autonomia zaproponowana przez Rosjan. Komitet przystąpił też do formowania oddziałów polskich. Początkowo zanosiło się na chaos, bo zarówno Piłsudski jak i Władysław Sikorski (z ramienia Komitetu) zaczęli werbunek. Na szczęście szybko unormowano tę sytuację (Piłsudski pod koniec sierpnia podporządkował się NKN). 27 sierpnia utworzono Legion Zachodni w Krakowie oraz, formowany przez większość sierpnia, Legion Wschodni we Lwowie. Jednak, wobec zbliżającej się armii rosyjskiej, już 29 sierpnia postanowiono legion ewakuować na wschód. Nieco bezdomny, tułający się przez cały wrzesień oddział przejął Józef Haller. 21 września Legion został rozwiązany. Obie formacje, Legion Wschodni i Zachodni, mimo że praktycznie nie uczestniczyły w walce, są bardzo ważne dla dalszego wysiłku zbrojnego Polaków. Do walki nie weszły,  ponieważ okres formowania oddziałów zajmuje trochę czasu. Nie można po prostu kogoś przyjąć dziś i jutro wysłać na front. Legiony zamiast wielkich zwycięstw dały nam bazę organizacyjną pod tworzenie nowych formacji.

II Brygada Legionów Polskich – żołnierze w rowach strzeleckich, źródło: Biblioteka Narodowa, fot. Stanisław Janowski
Ochotnicy z Legionu Puławskiego, 1914 r., źródło: CAW

W dniach 17-18 listopada stoczono bitwę pod Krzywopłotami. Polakom, w sile około tysiąca ludzi, udało się zatrzymać ofensywę wojsk rosyjskich. Po bitwie odziały podległe Józefowi Piłsudskiemu zostały skierowane do Krakowa, gdzie 19 grudnia zostały przeformowane w I Brygadę Legionów Polskich. Jeszcze przed świętami została skierowana na front, by wziąć udział w ciężkich walkach pod Łowczówkiem.

26 września około 800 członków byłego Legionu Wschodniego, z Józefem Hallerem na czele, złożyło przysięgę wojskową.  Żołnierze, którzy od 8 maja 1915 roku będą służyć jako II Brygada Legionów Polskich, od października 1914 roku rozpoczęli ciężkie walki w Karpatach, połączone z próbą odbicia Galicji. Pozostała część Legionu Wschodniego, wzmocniona ochotnikami z Galicji i Śląska, pod koniec września sformowała 3 Pułk Piechoty Legionów Polskich. Ciężki chrzest bojowy przeszli już29 października w bitwie pod Młotkowem.

Sformowanie polskich oddziałów przez Austro-Węgry zmusiło do działania Rosję. Wielki Książę Mikołaj Mikołajewicz tworzył niewielkie oddziały polskie już od sierpnia ale wieści z CK cesarstwa przyspieszyły prace. Dlatego od października zaczęto intensywnie formować polski legion. W listopadzie opiekę nad legionem przejął Komitet Narodowy Polski z Dmowskim na czele. Miejsce koncentracji utworzono w Puławach – stąd nazwa Legion Puławski. Mimo to, jeszcze na początku grudnia legion liczył ledwie około stu ochotników. Jak widać początki nie są łatwe i nie tylko Piłsudski dysponował na starcie symboliczną liczbą żołnierzy.

 

Komitet Narodowy Polski

25 listopada endecy oraz konserwatyści z zaboru rosyjskiego utworzyli Komitet Narodowy Polski. Komitet rościł sobie prawo by jako jedyny reprezentować sprawę polską przed Rosją i aliantami. Przewodniczącym komitetu został Zygmunt Wielopolski, a prezesem komitetu wykonawczego Roman Dmowski. Komitet w przyszłości odegra olbrzymią rolę w odzyskaniu niepodległości przez naszą ojczyznę.

Rok 1914 nie zaskoczył Polaków. Wieloletnia praca różnych środowisk pod zaborami sprawiła, że natychmiast z wybuchem wojny przystąpiono do działania. Sformowano dwa środowiska polityczne, pro rosyjskie i pro austriackie, z których oba miały swoje racje. Dziś wiemy jak wypadki się potoczyły ale w roku 1914 postawienie na Wiedeń lub Moskwę nie miało większego znaczenia. Świadczyło raczej o trzeźwej ocenie sytuacji przez oba obozy. Zauważmy, że póki co nikt nie bierze pod uwagę współpracy z Niemcami! 

Polskie odziały zbrojne, może nie imponują liczebnością, ale trzeba pamiętać o kilku rzeczach. Są formowane od pierwszych dni wojny co oznacza, że istnieje polska kadra oficerska – u obu zaborców – zdolna tego dokonać. Nie są zbyt liczne bo zaborcy nie są głupi, nie zależy im na wielkich polskich armiach walczących u ich boków. Na to jeszcze za wcześnie. I rzecz najważniejsza, która często nam umyka. Ludność polska służyła w każdej z trzech armii zaborczych jako zwykli poborowi.

 

Michał Gackowski

Related posts