IWONA PIETRALA: “Każdy z nas otrzymał zadanie do wykonania”

IWONA PIETRALA: “Każdy z nas otrzymał zadanie do wykonania”

Iwona Pietrala na co dzień mieszka w Londynie i pracuje na jednej z londyńskich uczelni. Choć nie posiada wykształcenia muzycznego, postanowiła spróbować sił w branży, pisząc i nagrywając utwory, w których dzieli się swoją wiarą i miłością do Jezusa Chrystusa. Jej pierwszy klip „Oblubienica” – nagrany wspólnie z raperem Jackiem Zajkowskim (Heres/WZN), stał się hitem Internetu odnotowując blisko 400 tysięcy odsłon. W listopadzie ukazał się  jej debiutancki album „Jestem blisko”.

Z Iwoną Pietralą rozmawia Mateusz Soliński

 

Jak rozpoczęła się Pani przygoda z muzyką?

Muzyka była ze mną zawsze, od kiedy tylko pamiętam. Śpiewałam i nuciłam piosenki już jako mała dziewczynka. W gimnazjum bardzo zaangażowałam się w sport, śpiew troszkę odsunęłam na bok. W liceum i na studiach myślałam, że już jest za późno na śpiewanie. Zawsze byłam dobra z języka angielskiego, więc w trakcie studiów zaczęłam wyjeżdżać do pracy, do Londynu, a później rozpoczęłam studia w Anglii. W tamtym czasie nie przyszło mi nawet na myśl, że będę kiedyś śpiewać i będę miała swój zespół. Po skończonych studiach, pozostałam w Londynie, gdzie przeżyłam trudne doświadczenia życiowe. Dlatego – było to 6 lat temu – zawołałam do Boga, prosząc Go, aby wszedł w moje życie. We wspólnocie Kościoła odczułam, że  On na mnie czeka i ma dla mnie plan.  Zaczęłam czytać codziennie Biblię. Zauważyłam, jak zmienia mnie Jego Słowo. Po kilku latach codziennej kontemplacji Słowa Bożego, w czasie modlitwy i tuż po niej, zaczęły przychodzić do mojego serca melodie, słowa uwielbienia. Czułam, że powinnam je spisać i kiedyś nimi podzielić się z innymi.

Nie posiada Pani wykształcenia muzycznego. Jak to się stało, że Pani osobą zainteresowali się profesjonalni muzycy i producenci?

Jacek Zajkowski (Heres/WZN), Iwona Pietrala i Przemysław Krawczak (fot. Paweł Fesyk)

Kiedy napisałam około 30 utworów w bardzo krótkim czasie, wiedziałam, że potrzebuję osoby, która mnie poprowadzi w tym dziele. Modliłam sie o to, aby Bóg postawił w moim życiu takich właśnie ludzi i tak też się stało. Należę do wspólnoty ewangelizacyjnej – Koinonii Jan Chrzciciel.  Za pośrednictwem członków naszej wspólnoty zaczęłam nawiązywać kontakty z ludźmi z branży muzycznej. Jednocześnie nagrywałam piosenki na dyktafon w telefonie.  Wysłałam jedną do Wojtka Piotrowskiego, który jest teraz moim producentem. Wojtek zgodził się mi pomóc i z naszej współpracy zrodziła się moja debiutancka płyta „Jestem blisko”. Nagraliśmy dwa pierwsze utwory i stworzyliśmy do nich teledyski. Bardzo szybko zyskały one dużą popularność „w sieci”. Zaczęłam otrzymywać zaproszenia na koncerty, stąd  zrodziła się potrzeba stworzenia zespołu. W ciągu trzech miesięcy powstał zespół  i zaczęliśmy próby. To wszystko działo się naprawdę szybko. Myślę, że decydującym wydarzeniem było powiedzenie Bogu „tak” i pragnienie głoszenia Dobrej Nowiny.

Śpiewa Pani o Bogu, o miłości do Jezusa. Czy uważa Pani, że przez muzykę możemy doświadczać większej obecności Pana Boga?

Muzyka była bardzo ważna w trakcie mojego nawrócenia. Pamiętam jak dziś,  gdy tylko usłyszałam chrześcijańską muzykę, jaka powstaje na Zachodzie, nie chciałam słuchać już nic innego. Przez prawie rok przeszukiwałam You Tube,  wynajdując nowości i klasyki, które były uwielbieniem Boga. Uwielbienia grane przez zespoły takie jak Hillsong  przemieniały i uzdrawiały moje serce. Utwory, mówiące o miłości Boga czasami dosłownie przeszywają moją duszę. Doświadczam w nich obecności Boga i Jego Miłości bardzo mocno. Dlatego, chcę tworzyć muzykę, która „ściąga Niebo do życia innych ludzi”.

Czy na decyzję o podjęciu kariery „muzycznego ewangelizatora” miały wpływ Pani osobiste doświadczenia życiowe?

Iwona Pietrala z zespołem (fot. Paweł Fesyk)

Myślę, że każdy z nas został przez Boga do czegoś powołany, otrzymał zadanie do wykonania, które jest również darem dopasowanym do naszych talentów, zdolności i charakteru. Ktoś może zostać wspaniałym lekarzem, przez którego działa Boża miłość, a ktoś inny piec wspaniałe ciasta, dzięki którym ludzie czują się kochani. Ja nie zostanę lekarzem, a pieczenie wychodzi mi słabo. Jednak Jezus dał mi do wykonania inne zadania. Znam swoje słabości i mocne strony. Kiedy osobiście doświadczyłam, że Bóg mnie kocha i umarł za mnie, to ta prawda przemieniła moje życie. Wiedziałam, że nie mogę o tym nie mówić. Sprawia mi ogromną radość, gdy poprzez muzykę mogę przekazać doświadczenie Bożej miłości. 

Skąd czerpie Pani natchnienie i pomysły do kolejnych utworów?

Punktem wyjścia jest dla mnie modlitwa i osobista lektura Słowa Bożego.

Koncertowała Pani ostatnio w Polsce. Były również występy w Londynie. Do kogo kieruje Pani swoją twórczość? Czy na Wyspach jest zapotrzebowanie na tego typu muzykę?

Tak, trochę już koncertowaliśmy. Jednocześnie na przyszły rok planujemy nowe występy w Polsce i Wielkiej Brytanii. Mam nadzieję, że później uda nam się pojawić także w innych krajach. Moja twórczość jest dla każdego. Nie ograniczam jej do żadnej grupy wiekowej, czy też jedynie środowisk chrześcijańskich. Muzyka o bliskim i kochającym Bogu jest potrzebna każdemu.

Iwona Pietrala, fot . Paweł Fesyk

Polacy, którzy osiadają na stałe w Zjednoczonym Królestwie często zapominają o swoich katolickich korzeniach. Przyjmują zachodnioeuropejski styl życia, w którym nie ma miejsca dla Boga. Czy uważa Pani, że religijnie zaangażowana muzyka może być jakąś formą remedium na to zjawisko?

Myślę, że ktoś, kto osobiście nie doświadczył miłości i bliskości Boga będzie jej szukał nadal. To normalne. Dlatego jest tak ważne, by nie ustawać w ewangelizacji, aby Duch Święty mógł działać i dotykać serc tych, którzy „poginęli z zagrody”. Wiem, że muzyka, którą tworzę jest odpowiedzią na zjawisko postępującej laicyzacji. Otrzymuję ciągle świadectwa od wielu ludzi, którzy mówią, że doświadczyli, bliskości i dobroci Boga, słuchając moich utworów. To mnie bardzo buduje i motywuje do dalszego działania. Zadziwia mnie, ale jednocześnie cieszy to, że utwory te stają się popularne wśród młodzieży. 

Czy planuje Pani nagranie utworów w wersji anglojęzycznej?

Jak najbardziej. Myślę, że my Polacy zostaliśmy szczególnie obdarowani łaską wiary. Mamy czym się dzielić. Cieszę się i mam nadzieję, że ludzie z którymi pracuję na uniwersytecie poznają moje utwory w wersji angielskiej.

Właśnie wydała Pani swoją debiutancką płytę. Gdzie można ją nabyć?

Płytę można zakupić w księgarniach, a także na mojej stronie – online. Można także wesprzeć dzieło powstawania nowych utworów na moim profilu na stronie: Patronite.pl.

Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów.

Tytułowe foto credit: Paweł Fesyk

Related posts