Kąpiel oczyszczająca

Kąpiel oczyszczająca

Od wielu lat, jesteśmy świadkami powtarzających się tragikomicznych fars. Są one zawsze wystawiane na tej samej scenie. Chodzi oczywiście o polską politykę, która dla celów marketingowych została spolaryzowana na dwa wrogie obozy. Koczowisko Platformy Obywatelskiej jest przedstawiane jako kraina ludzi światłych, wykształconych, uczciwych i nowoczesnych. Słowem – cacy. Obozem negatywnym jest PiS – ciemnogrodzianie, którzy cierpią na wszelkie irracjonalne lęki, są zawsze źli, małostkowi, niekiedy nawet przyrównywani do nazistów z Trzeciej Rzeszy. Kaliber tego ostatniego oskarżenia jest w mojej ocenie niewiarygodny, no ale co zrobić? Wielu potrafi go stosować, a wielu go – mówiąc kolokwialnie – łyka.

By było ciekawiej w polskiej polityce istnieje mechanizm pozwalający na oczyszczenie z wszelkich win. Przypomina to rytualne kąpiele jakie miały stosować w czasach antycznych nimfy, boginie i kobiety po rytualnych mordach. By zostać oczyszczonym ze swoich grzechów wystarczyło dokonać mechanicznej ablucji w świętych wodach. Podobnie jest w polityce. Wystarczy zmienić partię i zacząć krakać tak jak wrony, by z podczłowieka stać się nadczłowiekiem. Nędzne kreatury, karły o niewłaściwych poglądach, w cudowny sposób stają się bóstwami zasługującymi jedynie na poklask. Po dokonaniu oczyszczającej kąpieli w wodach jedynie słusznych poglądów, przechodzący na właściwą stronę są mechanicznie traktowani jako fajni goście. By było zabawniej tak ich później traktują wyborcy, którzy niczym bydło pędzone do przepaści, w owczym pędzie kierowanym przez pasterskie psy lub lemingi ulegające samobójczemu instynktowi, robią to co politycy zaplanowali. Jest to śmieszne i żałosne, ale niestety jest to prawo socjologiczne obowiązujące w Polsce.

Oczyszczającej ablucji poddało się już wielu polityków. Tak było ze Stefanem Niesiołowskim, który będąc w ZChN chciał kamieniować Kukiza za piosenkę o proboszczu; tak było z Radosławem Sikorskim, który w latach 90. pisał dla amerykańskiej prasy zupełnie inne rzeczy niż mówił w ostatnich latach, kiedy to pracował dla Platformy Obywatelskiej. Wróg nr 1 gejów, Roman Giertych, od czasu kiedy nie jest przywódcą LPR i koalicjantem PiS, ale prawnikiem członków rodziny byłego premiera, też jest OK; Michał Kamiński stał się twarzą PO. Dalsze wymienianie polityków, którzy zostali wpisani na listy wyborcze poprzedniej rządzącej partii nie ma chyba sensu, ale powiedzmy szczerze, Ludwik Dorn, trzeci bliźniak – jak go kiedyś nazywano, na liście wyborczej PO to… absurd?, obciach?, żenada? Sam nie wiem jakiego słowa użyć. Jedno jest pewne. Parcie do koryta jest niewiarygodne! Dla mnie całkowicie obce mentalnie, a zachowania polityków dowodzą tylko podłości natury ludzkiej.

Dlatego, tak jak w piosence Kazika, gdzie warszawski muzyk nazwał, i to całkiem słusznie, artystów kurwami, nie potrafię inaczej myśleć o politykach. Większość to mendy i karierowicze. Tylko nieliczni są ideowcami, którzy potrafili odejść lub zgodzić się na marginalizację dla honoru lub pozostania zgodnym z głoszonymi poglądami. Przed wyborami, wyborcy PiS nie powinni jednak popadać w samozachwycenie, bo wiele owych osób, które służyły władzy PO, było przedtem członkami partii założonej przez braci Kaczyńskich. Tym samym kreatury polityczne były i w PiS i jak można przypuszczać, nadal wielu koniunkturalistów tam jest. Nie oznacza to oczywiście, że należy ponownie oddawać władzę oszustom, będącym u steru rządów wcześniej, cwaniaczków mających ciepłe posadki w radach nadzorczych, fundacjach, itp. miejscach. Polacy winni wreszcie nauczyć się rugować kłamców i oszustów ze sfery publicznej! Mówić: NIE! DOŚĆ! WON! Dotyczy to polityków, jak i redaktorów mediów, którzy dla mamony gotowi są zrobić wszystko; kłamać w żywe oczy, manipulować. Musimy wziąć w ręce wiadra z czystą wodą i oczyścić publiczne miejsca ze śmierdzących pomyj!



Włodzimierz Bykowski

Related posts