Kara więzienia za… krytykę LGBT

Kara więzienia za… krytykę LGBT
fot. M. Borowski / Nasz Dziennik - www.naszdziennik.pl

Podejmując krytykę działań środowisk LGBT zawsze trzeba liczyć się z ostrą reakcją odwetową, o czym niedawno miała okazję przekonać się polska windsurferka, mistrzyni i dwukrotna wicemistrzyni świata oraz brązowa medalistka olimpijska – Zofia Noceti-Klepacka.

Polska mistrzyni w windsurfingu zamieściła na swoim facebookowym profilu komentarz, po którym wylała się na nią fala hejtu. “Mówię kategorycznie NIE dla promocji środowisk LGBT i będę bronić tradycyjnej Polski. Czy mój dziadek walczył o taką Warszawę w Powstaniu? Nie wydaje mi się… Panie Prezydencie, może się Pan lepiej weźmie za sport w Warszawie, który kuleje” – pisała w mediach społecznościowych. W krótkim czasie wpis został usunięty przez administratora, a samą Klepacką próbowano uciszyć i zastraszyć, życząc jej wszelkich nieszczęść, a nawet śmierci. Do Polskiego Związku Żeglarskiego przychodziły pisma z żądaniami wyrzucenia pani Zofii z kadry.

Przedziwne jest jak wiele nienawiści potrafią w sobie znaleźć i wycelować nią w swych oponentów właśnie ci, którzy tak zaciekle sami walczą o tolerancję i poszanowanie, czyli środowiska gender. Ulegając im w jednym, trzeba być gotowym na kolejne roszczeniowe żądania. Dokąd może ta uległość zaprowadzić?

Na to pytanie zdaje się odpowiadać Krzysztof Śmiszek z partii Wiosna (nota bene – prywatnie partner Roberta Biedronia), który w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” przekonuje, że homofobia powinna być penalizowana. „Wprowadzimy takie przepisy, że każdy homofob, który żeruje na najniższych instynktach i zagraża bezpieczeństwu osób LGBT, zostanie ukarany, z więzieniem włącznie. Niezależny sąd i niezależna prokuratura będą mogły wszczynać postępowania karne przeciwko homofobom”.

Warszawski Marsz dla życia i Rodziny (fot. Centrum Życia i Rodziny – www.czir.org)

Choć ekspansja gender w Polsce jeszcze nie przybrała takich rozmiarów, jak w państwach Europy zachodniej, wyraźnie jednak widać, że ofensywa trwa i nie ma zamiaru się zatrzymać. Niepokoi fakt, że pewne grupy, nie kojarzone dotąd ze środowiskami LGBT, zaczynają przyłączać się do genderowego marszu po najmłodszych. Myślę choćby o Związku Nauczycielstwa Polskiego i jego jesiennych poczynaniach. Obserwując pewne posunięcia ZNP w oświacie, trudno nie zauważyć, że ten (teoretycznie) związek zawodowy uprawia nie tylko politykę, ale niebezpiecznie wkracza na nowy tereny oddziaływania w szkole, torując drogę i udzielając wsparcia wdzierającej się do szkół ideologii gender. Bo trudno uznać to za zbieg okoliczności, że w konkursie na nauczyciela roku – ogłoszonym przez tygodnik „Głos Nauczycielski” (czasopismo publikujące materiały z zakresu oświaty i wychowania, spraw środowiska nauczycielskiego, a także działalności ZNP) laureatem zostaje Przemysław Staroń. Jak się później okazuje, aktywny homoseksualista, który na uroczystość wręczenia nagrody przychodzi ze swoim życiowym partnerem. Dokładnie w tym samym miesiącu, czyli w październiku 2018 do mediów przedostaje się kolejna informacja, na temat popierania i promowania przez ZNP akcji środowisk LGBT pt.: „Tęczowy piątek”, przeprowadzanej w placówkach oświatowych na terenie Polski. Na usta ciśnie mi się pytanie: w co pan pogrywa, panie Broniarz?

Widząc jak roszczeniowo zachowują się przedstawiciele ideologii gender w Europie, trzeba przyznać, że sytuacja nie przedstawia się dobrze. Ale jak może być inaczej, jeśli nawet znaczący politycy europejscy, stanowiący przecież nowe prawa, uwikłani są w tę chorą pseudonaukę.

Nie rozumiem, jak to się dzieje, że posłem do Parlamentu Europejskiego, reprezentującym w różnych kadencjach Francję bądź Niemcy jest człowiek, który w wywiadzie telewizyjnym wygłasza pogląd, że „seksualność dziecka jest czymś wspaniałym” i „uczucie rozbierania przez 5-letnią dziewczynkę jest fantastyczne, bo jest to gra o absolutnie erotycznym charakterze”. Podobne treści polityk zamieścił w swojej autobiografii. Mowa o niemieckim europośle Danielu Cohn-Bendit.

źródło: kwejk.pl

Zajmujący się od szeregu lat ideologią gender i wszelką tematyką z nią związaną, teolog i filozof, ks. dr Dariusz Oko uważa, że należy demaskować kłamstwa i manipulacje szerzone przez środowiska LGBT. Ideologia gender nie ma prawa rościć sobie miana nauki. Nie ma prawa wstępować na uniwersytety, gdyż opiera się na fałszywych założeniach. A jedyną bronią w walce z nią jest właśnie obnażanie jej iluzoryczności i mistyfikacji jakie wytwarza. Trzeba demaskować wszelki fałsz, w jaki się przybiera i na jakim się opiera.

Do czego może doprowadzić traktowanie gender jako nauki pokazuje przykład pochodzący z angielskich szkół w hrabstwie East Sussex. Jesienią 2018 roku wprowadzono tam pewne zmiany do programu nauczania. A mianowicie – od kilku miesięcy uczniowie szkół w dystrykcie Brighton&Hove słyszą na zajęciach od swoich nauczycieli, że menstruację mogą przechodzić nie tylko dziewczynki, ale również chłopcy. Nie znalazłam w mediach żadnych komentarzy na ten temat ze strony angielskich nauczycieli biologii. Może wolą milczeć… niż mieć problemy z zatrudnieniem … lub z prawem.

W sumie, czy cała ta sytuacja w ogóle wymaga jakiegokolwiek komentarza? Odpowiedzmy sobie sami.

Nie mogę się powstrzymać, by na koniec nie zacytować jednej z wypowiedzi Zofii Noceti-Klepackiej, którą opublikowała w mediach społecznościowych, będąc już w ogniu krytyki po swoim pierwszym wpisie: „Pamiętajcie o wartościach w jakich wzrastaliśmy: Bóg, Honor, Ojczyzna. LGBT może nam podskoczyć”

 

Aleksandra Walecka

Related posts