Każdy mijający rok skłania do refleksji (II)

Każdy mijający rok skłania do refleksji (II)
Jan Paweł II i Brat Roger

My Polacy przywiązujemy dużą wagę do celebrowania świąt. Od 24 do 26 grudnia zasiadamy przy rodzinnych stołach, dzielmy swój czas na wigilię, pierwszy dzień świąt, czyli Boże Narodzenie, oraz drugi dzień świąt – z ustanowionym patronem Świętym Szczepanem. Obchodzenie narodzin naszego Zbawiciela jest dla nas logiczne i naturalne, tak z przyczyn religijnych jak i rodzinnych, gdy natomiast przychodzi trzeci dzień wspólnego zasiadania przy świątecznym stole, rzadko pojawia się w nas refleksja nad postacią męczennika z Jerozolimy, który, mogłoby się wydawać, nie pasuję do bożonarodzeniowych dni. Święty Szczepan czyli Stefan (gr. Stephanos) został ukamienowany przez Żydów ok. 36 roku z powodu wiary w Jezusa Chrystusa i jest nazywany pierwszym męczennikiem. Niewiele wiemy o życiu świętego ale uznaje się go, za jednego z siedmiu diakonów, którzy pomagali apostołom Jezusa. Tak naprawdę Święty Szczepan znany jest przede wszystkim z powodu brutalnej śmierci, którą mu zadano i z faktu, iż jego wspomnienie przypada w tzw. świąteczny czas. To kolejna postać, zawdzięczająca uznanie i pamięć bardziej śmierci niż życiu, choć trudno nie zauważyć, iż śmierć Świętego Szczepana była konsekwencją jego życia i dokonanych wyborów.

Sokrates, książę Poniatowski i o. Maksymilian Kolbe

Książę Józef Antoni Poniatowski

Podobnych przykładów śmierci poszczególnych osób można znaleźć bardzo wiele, w których to śmierć, a nie cała biografia, dała pamięć, uznanie a niekiedy sławę. Bywają też odejścia  z tego świata, które są niejako ukoronowaniem bogatego życia. Warto tu przywołać postaci choćby: filozofa Sokratesa, króla Leonidasa, księcia Józefa Antoniego Poniatowskiego czy ojca Maksymiliana Kolbe. Chciałbym jednak się zatrzymać, nad trzema innymi, bardziej współczesnymi postaciami, które śmiało można nazwać osobami wielkiego formatu; brat Roger, biskup Oscar Romero i Mahatma Gandhi.

Brat Roger

Brat Roger, a właściwie Roger Louis Schütz-Marsauche, urodził się 12 maja 1915 roku w szwajcarskiej wsi Provence. Był m.in. założycielem ekumenicznej wspólnoty w Taizé w 1940 roku oraz zapoczątkował w 1978 roku coroczne Europejskie Spotkania Młodych. Jego działalność była natchnieniem dla wielu młodych ludzi. Duchowny, który, wydawałoby się, nie miał w ogóle wrogów, został zamordowany, w czasie wieczornej modlitwy, w obecności ok. 2,5 tysiąca osób. Zamachowcem okazała się 36 letnia obywatelka Rumunii, chora psychicznie lub opętana przez złego ducha kobieta, zadała bratu Rogerowi cios nożem w gardło, który okazał się śmiertelny. Miało to miejsce 16 sierpnia 2005 roku w Taizé we Francji.

Oscar Romero

Biskup Oscar Romero, czyli Óscar Arnulfo Romero y Galdámez, to pomnikowa postać Salwadoru i Ameryki Środkowej oraz jeden z najodważniejszych obrońców praw człowieka minionego wieku. Urodził się 15 sierpnia 1917 roku w salwadorskim Ciudad Barrios. Biskup został nawet nominowany do pokojowej nagrody Nobla i być może otrzymałby ją, gdyby nie nagła śmierć. Historia Oscara Romero dobitnie ukazuje postawę zaangażowania społecznego w sprawy państwa, rządzonego najpierw przez dyktatora Carlosa Humberto Romero, a następnie przez Juntę wojskową. Zbrodnie dokonywane przez tych ostatnich, były dokumentowane przez arcybiskupa San Salvadoru oraz piętnowane w czasie homilii. Po jednym z kazań, w którym duchowny powiedział: „Bracia, pochodzicie z naszego ludu. Zabijacie własnych braci. Każdy ludzki rozkaz dotyczący zabicia musi podlegać Prawu Bożemu, które mówi »Nie zabijaj«. Żaden żołnierz nie jest zobowiązany wypełniać jakiegokolwiek rozkazu sprzecznego z Prawem Boskim. […] Najwyższy czas, byście słuchali własnego sumienia, a nie grzesznych rozkazów. Kościół nie może milczeć wobec takiej niesprawiedliwości. […] W imieniu Boga, w imieniu cierpiących ludzi, których płacz codziennie coraz wyżej wznosi się ku niebu, proszę was, błagam, rozkazuję wam: zaprzestańcie represji”. Były to jedne z ostatnich słów jakie publicznie wypowiedział Romero. Następnego dnia, czyli 24 marca 1980 roku, arcybiskup Oscar Romero został zastrzelony w czasie odprawiania mszy, prawdopodobnie przez członków salwadorskich komand śmierci. Ukoronowaniem życia arcybiskupa, a właściwie wzmocnieniem jego pośmiertnej sławy i pamięci, była dokonana 14 października 2018 roku przez papieża Franciszka, kanonizacja arcybiskupa Oscara Romero.

Mahatma Gandhi

Mahatma Gandhi

Ostatnią postacią, którą chciałem tu przywołać, jest słynny Mahatma Gandhi, a właściwie Mohandas Karamchand Gandhi, hinduski myśliciel i pacyfista. Gandhi urodził się w 2 października 1869 roku w Porbandarze. Ten propagator wegetarianizmu, biernego oporu i szacunku dla wszystkich religii był ojcem niepodległości Indii, które stały się niezależne od Imperium Brytyjskiego w 1947 roku. Mahatma Gandhi przez kilkadziesiąt lat wałczył z niesprawiedliwością społeczną i wyzyskiem najbiedniejszych mieszkańców własnej ojczyzny. Zasłynął z postawy szczególnego szacunku i miłości względem swoich przeciwników oraz z stosowania częstych głodówek w celu wymuszenia na rządzących określonych decyzji politycznych. Gandhi marzył o niepodległych Indiach, w których będą żyć obok siebie  hinduiści, muzułmanie, chrześcijanie, buddyści i żydzi. Opowiadał się za likwidacją społeczeństwa kastowego i propagował, nieznaną w jego świecie, równość kobiet i mężczyzn. Ten wybitny człowiek, nazywany Bapu, ojcem swego narodu, został zastrzelony 30 stycznia 1948 roku w New Delhi, przez zamachowca skrajnej hinduistycznej organizacji, gdy udawał się na modlitwę. Miliony rodaków Gandhiego pogrążyły się w żałobie. On sam natomiast, stał się bardzo szybko rozpoznawalny na całym świecie jako ikona pokojowej walki z niesprawiedliwością, aż do poniesienia najwyższej ofiary, w imię własnych poglądów.

Wszystkie przywołane przeze mnie postaci cechuje krajowa lub globalna rozpoznawalność. Jedni przestali być anonimowi dopiero po śmierci czy w chwili śmierci, drudzy nagle odchodząc z tego świata, pieczętowali całe swoje życie zaskakującym, szokującym zgonem, który stał się zwieńczeniem ich bogatej biografii.

Śmierć bywa dopełnieniem życia, może być tak, jak w słowach piosenki śpiewanej przez Edytę Geppert „jakie życie taka śmierć – nie dziwi nic”. Często jest jednak i tak, że śmierć a właściwie dokładnie sposób odejścia z tego świata, przewartościowuje wszystko, zmienia perspektywę postrzegania całej biografii. Mówimy niejednokrotnie, że ten czy inny artysta został doceniony dopiero po śmierci ale bywają życiorysy, które subiektywnie przedstawiłem, gdzie docenienie przychodzi, nomen omen, wyłącznie dzięki śmierci. To, co dla niektórych jest końcem wszystkiego, dla innych stanowi dopiero początek. Okazuję się być punktem zwrotnym w całościowej ocenie danego człowieka. Wiele osób marzy o sławie i rozpoznawalności i aby pamięć o nich przetrwała jak najdłużej. Życzę tym wszystkim aby stało się to dzięki pięknym dokonaniom, a nie nagłemu zakończeniu życia na ziemi…

 

Paweł Domieracki

Related posts