Kościoły skradzione Bogu

Kościoły skradzione Bogu

Głośne kazanie abp. Marka Jędraszewskiego, w którym mówił o „tęczowej zarazie”, okazuje się mieć – poza metaforycznym przesłaniem – także bardzo praktyczne przełożenie na rzeczywistość. Aby zobaczyć odzwierciedlenie słów metropolity krakowskiego w otaczającym nas świecie, wystarczy krótki spacer po stolicy Szkocji.

LGBT przejmuje świątynie?

Idąc ulicami Leith – dzielnicy Edynburga, położonej tuż przy centrum, naszym oczom ukaże się m.in. piękny zabytkowy kościół South Leith Parish Church. Jest to jedna z wielu świątyń należących do miejscowego odłamu anglikanizmu – Szkockiego Kościoła Episkopalnego. Otoczona jest sporym parkiem, w którym, pod rozłożystymi drzewami znajduje się XIX-wieczny cmentarz. Podziwiając imponującą architekturę budowli, większość osób skieruje wzrok na masywną, najwyższą wieżę – zaprojektowaną w oryginalnym stylu, przypominającym zamkową basztę. Wówczas ich oczom ukaże się, powiewająca na szczycie, ogromna… tęczowa flaga.

Szyld na wejściem do mieszczącego się w kościele Centrum Młodzieży LGBT w Edynburgu

Centrum Młodzieży LGBT i Centrum Wolności

Zwiedzający, którzy zapuszczają się głębiej w dzielnicę, po minięciu wspominanego powyżej przybytku, kierują się zazwyczaj w stronę portu, gdzie zacumowany jest słynny Królewski Jacht „Britannia”. Kilka przecznic dalej napotkają inną zabytkową świątynię. Kościół ten, niegdyś chrześcijański, obecnie nie pełni już roli sakralnej. Wnętrze zostało zaadaptowane na pomieszczenia użytkowe i mieści się w nim teraz Szkockie Centrum Młodzieży LGBT – o czym informuje nas szyld nad wejściem i tęczowe plakaty w oknach.

Spacerując dalej trafimy na kolejną starą świątynię. Uwagę zwracają zwłaszcza piękne strzeliste witraże i neogotyckie wieże. Budowla jest charakterystycznym przykładem XIX-wiecznej brytyjskiej architektury sakralnej. Co więcej, tak jak większość zabytków na Wyspach z tamtego okresu, nie doświadczyła żadnych zniszczeń wojennych. Mury, wyciosane z kamiennych bloków ponad sto lat temu, miejscami porasta mech – być może też stuletni. Jednak przy wejściu znajduje się współczesny element. Umieszczone są tam tablice, z których dowiemy się, że jest to Międzynarodowe Centrum Wolności (International Freedom Centre). Po kolejnym takim odkryciu, chyba lepiej już nie sprawdzać co napotkamy w następnym kościele…

Polska to normalny kraj

Parafrazując dowcip – Polska to normalny kraj, w którym dwóch facetów z wózkiem to na pewno złomiarze – można powiedzieć, że w porównaniu do Wielkiej Brytanii, wypaczenia związane z ideologią gender stanowią u nas, na szczęście, nadal tylko margines życia społecznego. Nie zmienia to jednak bardzo niepokojącego faktu, że środowiska LGBT, których działania są wspierane znacznymi środkami finansowymi z zagranicy, prowadzą bardzo intensywną i agresywną ofensywę. Jednym z szokujących przejawów tego typu aktywności był tzw. „Pride week” (Tydzień dumy), w ramach którego w Poznaniu zorganizowano zajęcia pt. „Drag queen czyta dzieciom”. Opowiadane historie miały uczyć najmłodszych akceptacji dla seksualnych dewiacji i środowisk LGBT, a prezentowane były przez makabrycznie wyglądającego mężczyznę, który udawał kobietę. „Performer” przedstawił się jako Lola Eyeonyou Potocki, i twierdził, że jest mamą 3,5-letniej dziewczynki. Na spotkanie z sobą zapraszał dzieci od wieku 4 lat, bądź młodsze, mówiąc że opowie o „Adasiu, który od zawsze był typowym chłopcem. Zupełnie typowym. Aż do dnia, w którym odkrył, że…”

W trakcie czytania „bajki” jedno z dzieci powiedziało:

– Wygląda pani strasznie. Mogłaby pani grać główną rolę w horrorze.

Lola Potocki, w odpowiedzi spytał chłopca:

– Nie lubisz bajek Leonie?

– Nie chciałem tutaj przychodzić, ale mama mnie zmusiła – stwierdziło dziecko.

Dziewczynka wyrzucona ze szkoły za… brak tolerancji

Lola “Eyeonyou” Potocki podczas zajęć “Drag queen czyta dzieciom” w Poznaniu źródło: twitter)

Poznańskie zajęcia pt. „Drag queen czyta dzieciom” zostały zorganizowane przez brytyjską organizację LGBT – Stonewall. Ten incydent powinien zwrócić uwagę na szczególnie niebezpieczną część działań tych środowisk, stawiających sobie za cel demoralizację i wypaczenie psychiki bezbronnych i najmłodszych – naszych dzieci. Niestety podobnych przykładów, ukazujących jak daleko sięgają macki genderowego lobby nad Wisłą, jest znacznie więcej.

Pan Piotr, pochodzący z Łodzi, mieszkający obecnie w Edynburgu, w rozmowie z Magazynem opowiedział o perypetiach swojej nastoletniej bratanicy. Podczas urlopu w Polsce odbierał ją ze szkoły społecznej. Przy wejściu zobaczył wielki tęczowy plakat – zapowiadający warsztaty LGBT. Zszokowany tym odkryciem, razem ze ściągniętym afiszem, udał się na rozmowę z dyrektor placówki. Jednak, mimo jego protestu, szkoła przeprowadziła zajęcia z „tolerancji seksualnej”. Następnie, kilka miesięcy później bratanica pana Piotra została „dyplomatycznie” usunięta z listy uczniów – pod pretekstem reorganizacji klas w jej roczniku…

(red.)

 

Related posts