Polonia Londyn – rozgrywki w lidze mistrzów

Polonia Londyn – rozgrywki w lidze mistrzów
fot. Michał Gackowski

Po letniej przerwie na parkiet powróciła najlepsza siatkarska drużyna północnej Europy. W międzyczasie zespół opuścił ojciec sukcesów – trener Simon Loftus. Jego miejsce zajął Vngelis Koutouleas. Z zespołem pożegnał się też doświadczony Dorian Poinc.

Pierwszym starciem pod wodzą nowego trenera był wyjazdowy mecz pucharu Anglii. 5 października Polonia błyskawicznie odprawiła – 3:0 – Weymouth Beach.

Tydzień później, już podczas meczu ligowego, równie szybko pokonała Sheffield Hallam 3:0.

Następnie, drużyna udała się do Kędzierzyna Koźla, by 19 października rozegrać mecz towarzyski (sromotnie przegrany przez Londyńczyków) w ramach świętowania 25-lecia ZAKSY Kędzierzyn.

Wreszcie 22 października nadeszło to, na co każdy kibic siatkówki na wyspach czekał. Polonia Londyn zadebiutowała w lidze mistrzów. Na wyjeździe podjęła mistrza Chorwacji Mladost Zagrzeb.  Chorwacja jest oczywiście wyżej notowana niż Anglia w siatkarskim rankingu ale tego, co działo się na parkiecie, chyba nikt się nie spodziewał. Chorwaci w pierwszym secie znokautowali naszą drużynę – wygrywając do 11. W drugim było już lepiej. Przegraliśmy „tylko” do 17. W secie trzecim Polonia bardzo chciała wygrać. Wydawało się to przez chwilę możliwe. Tyle, że mistrz Chorwacji ani na chwile nie tracił kontroli nad grą. Od stanu 9:5 przycisnął i wygrał seta do 14. 

Dobrym momentem na ochłonięcie i odzyskanie wiary we własne umiejętności były derby Londynu – w ramach ligi angielskiej. Polonia we własnej hali na Brentford podjęła 26 października Malory Eagels i pewnie wygrała 3:0.

Wreszcie nadszedł 30 października. Dzień rewanżu w lidze mistrzów. Olimpijska hala Copper Box.  Na trybunach około 400 widzów. Niestety to znacznie mniej niż podczas ostatniego spotkania Polonii w europejskich pucharach, organizatorzy nieco przeszarżowali z cenami biletów.

fot. Michał Gackowski

Jeśli Polonia miała nadzieję na zwycięstwo, to szybko została pozbawiona złudzeń. Goście w pewnym momencie prowadzili 3:18, by ostatecznie wygrać pierwszego seta do 9. W drugim było tylko troszkę lepiej i Chorwaci wygrali do 12. Zawiodła taktyka trenera, który chciał wygrać mecz tajną bronią. Tą bronią miał być Giba. Większość piłek była grana na niego. Problem polegał jednam na tym, że Chorwaci bez trudu odczytali taktykę i rozbijali większość ataków Polonii. Mocno zmęczony Giba, po dwóch setach usiadł na ławce. Wielka bomba okazała się kapiszonem. Zarówno pod względem sportowym jak i marketingowym. Na swój debiutancki – w barwach Polonii mecz – Giba przyciągnął tłumy. Zarówno z Polski jak i Brazylii. Zainteresowanie mediów było spore.  Pisałem o tym w tekście Polonia Londyn mistrzem Anglii. Na kolejne mecze Giba nie przyciąga już tłumów. Wszyscy wiemy, że to legendarny zawodnik, mistrz olimpijski itd. Jednak to było dawno temu. Obecnie Giba to zawodnik, który powrócił z emerytury i gra dla przyjemności – nie prezentując dawnej formy.  Zapomniał o tym chyba nowy trener Polonii.

Tak więc, jak już wspomniałem, po dwóch setach  Giba usiadł na ławce rezerwowych i….losy meczu mogły się jeszcze odwrócić. Polonia musiała całkowicie zmienić obraz swojej gry, co zaskoczyło Chorwatów. W Pewnym momencie na tablicy widniał wynik 17:11 dla Polonii. Wtedy drużyna z Zagrzebia rzuciła się do odrabiania strat i zrobiło się 22:20 dla gości. Polonia poderwała się jeszcze raz doprowadzając do remisu jednak końcowe trzy serwy należały do gości. Tak więc przegraliśmy do 22, a całe spotkanie 3:0.

Miejmy nadzieję, że krótka przygoda z LM jest zbieraniem doświadczenia przed kolejnymi występami w najbliższych latach.

 

Michał Gackowski

Related posts