PRZEMIENIENIE – duchowy constans

PRZEMIENIENIE – duchowy constans
Jan Kaja, Lekki podmuch /fagment/, akryl, plotno, 88x116 cm, 1994 r.

Jan Kaja przez brytyjską Polonię kojarzony jest przede wszystkim z cyklem wystaw, które przez kilka lat z rzędu przygotowywał dla Polaków mieszkających w Edynburgu. Jego działania na Wyspach połączone były zawsze z szerszym programem artystycznym. Towarzyszyły im wieczory poetyckie, prezentacje teatralne, a także akcje patriotyczne upamiętniające polskich pilotów walczących w barwach RAF-u podczas II wojny światowej. Wszechstronna działalność Kaji znacznie wykracza poza te ramy. Zajmuje się nie tylko malarstwem ale także grafiką, rysunkiem, rzeźbą, fotografią oraz działalnością wydawniczą. Od 1979 r. prowadzi z Jackiem Solińskim Galerię Autorską w Bydgoszczy – jeden z najstarszych niezależnych ośrodków sztuki w kraju, rozpoznawalny punkt na kulturalnej mapie Polski.

(red.)

… nigdzie, tylko we wnętrzu zaistnieje świat.

R.M.Rilke

Jak to się dzieje, że wizja, w której odnajdujemy siebie bywa tylko tchnieniem świadomości? Malując obrazy Jan Kaja stawia pytania, szuka odpowiedzi. Zainspirowany przez malarza daję się wciągnąć w tok rozważań. Autor chce zapewne poprzez spotkanie widza z obrazem dotrzeć do centrum, pragnie posługiwać się wiedzą sumienia. Jak zobaczyć ten dialog na tle wielowątkowej współczesności? Czy dokonania tego artysty można odnieść do konkretnego czasu?

Nadmiar informacji może paraliżować, może zakłócać równowagę widzenia rzeczy ważnych. Brak podstawowej wiedzy może stać się zarzewiem głupoty. Brak dystansu do rzeczy błahych może być powodem zagubienia. Jarmarczna rzeczywistość mass-mediów zaciera nieustannie ślady naszej duchowej i kulturowej tożsamości. Środki przekazu, z podziwu godną gorliwością, mieszają wszystko ze wszystkim, czyniąc wszelkie wartości relatywnymi. Tradycja bywa wykorzystywana doraźnie i instrumentalnie. Ludzka duchowość, zyskując szerszy kontekst „religijności”, faktycznie pozbawiana jest swojego źródła. Współczesny humanizm stał się utylitarną formą wiary człowieka w samego siebie. Wiedza naszej epoki osacza nas. Paradoksalnie to, co ma służyć człowiekowi, w konsekwencji staje się dla niego niebezpieczne i szkodliwe. Ile miejsca we współczesnym świecie pozostało jeszcze na pokorę i zawierzenie Opatrzności?

Jan Kaja, Wieczny koncert, olej, 1989

Refleksja nad człowiekiem staje się dla Kaji poszukiwaniem duchowej głębi, wzajemności pozytywnych uczuć i drogi oczyszczenia. Wychodzenie innym naprzeciw powinno być przejawem życzliwych intencji. Ten szczególny rodzaj spotkania artysty i odbiorcy jest dzieleniem się sobą.

Czy jest możliwe poznawanie siebie poprzez uczenie się innych? Czy twórczość może prowadzić do zobaczenia siebie w każdym człowieku? Skupienie jest przejściem przez świat zewnętrzny do wewnątrz. Dzięki skupieniu można uczynić się niedostępnym albo też otworzyć się jak przejście dostępne dla wszystkich. W malarstwie Jana Kaji skupienie łączy widza z obrazem. Wytrwały odbiorca zbliża się do obrazu jak do lustra. Co tam może zobaczyć? Czy patrząc ma możliwość zrozumienia siebie? Czy rozumienie należy utożsamiać tu tylko z wiedzą? Co jest jeszcze potrzebne, by móc przemieszczać się w swojej świadomości? Jakie nastawienie powinno towarzyszyć podróżnikowi w tej drodze? Może jest to pytanie o charakter wiedzy, a może o jej zakres? Co jest w nas silniejsze, potrzeba absurdu czy tajemnicy? Ufam, że tajemnicy. Jeżeli faktycznie tajemnicy, to jak ją “ocalić” – ująć, by nie stała się kłębowiskiem nonsensu? Tajemnica nie oznacza gąszczu pomieszanych pojęć. Zbliżanie się do tajemnicy jest obcowaniem z czymś niepojętym, czymś, co w porządku poznania przekracza nasze możliwości. Nie oznacza to jednak, że tajemnica jest czymś zupełnie niedostępnym. W życiu posługujemy się różnymi miarami przestrzeni. W sferze tajemnicy trzeba przyjąć, że wszelkie miary wymagają jeszcze czegoś, co każdy musi odnaleźć w sobie. To wrażliwość pozwala przeżywać wzruszenia, a wzruszenie płynące z przeżycia tajemnicy prowadzi do wiary. Poprzez sztukę nieustannie próbujemy sobie “wytłumaczyć” i uświadomić skalę tego, co wyobrażalne wobec Niewyobrażalnego.

Jan Kaja, Boże Narodzenie, akryl płótno, 2010

Każdy według innej miary rozwija dar swojej obecności. Szukając związku między rozumieniem i wiarą rozpoznajemy nasze bycie jako “dotknięcie czasu”. Praktyczność codziennego życia skłania często do umowności i uproszczeń. Podstawowe wyrazy “porządkujące” wzajemne relacje są martwymi znakami w kartotece pojęć. Kontakty wielu osób sprowadzają się tylko do pustych gestów. Jak tchnąć ducha w schematyczność tych zachowań? Jak przywrócić spontaniczność ludzkim reakcjom? Artysta, uprawiając malarstwo, uprawia jednocześnie coś w rodzaju rytuału powszedniości. Przez świat zewnętrzny promieniuje świat wnętrza. Kontemplacja rzeczywistości polega na przenikaniu się tych dwóch fenomenów. Oba te światy są znakami, dzięki którym możemy odnajdywać pierwotny porządek pochodzenia. Stan doskonałości objawia się przez tchnienie Ducha. Malarskie przypowieści Jana Kaji zdają się o tym przypominać. Z kolejnych obrazów poprzez układy rozmaitych form i gestów wyłania się zawsze inny “przechodzień”, który zwykł stawiać to samo podstawowe pytanie:  Co stanowi nasz cel ostateczny? Wszelkie inne pytania są tylko pomocniczymi, przygotowującymi do tego najistotniejszego.

Odpowiedź jest jedna, ale każdy układa ją dla siebie w inny sposób. Czy kiedyś nastąpi chwila, w której różne słowa nazywające to samo, staną się jednym i tym samym słowem? Tęsknota za przeżyciem cudu tli się w każdym człowieku. Wzajemne odnalezienie się w jedynym prawdziwym świetle prowadzącym do początku, jest “ponownym narodzeniem się”. Czy to jest cudem?

Drogowskazem może tu być pogląd Pascala na temat nadprzyrodzoności objawienia, którego znakiem jest cud. Uważał on, że jeżeli Bóg w pewnych wypadkach zawiesza skutki grzechu (pierworodnego), to wówczas nie działa przeciwko naturze, ale przywraca stan pierwotnej harmonii. Dążenie do czystego środowiska w przestrzeni ducha ludzkiego wynika z potrzeby poznania prawdy o sobie. Kaja, w swoim pantomimicznym teatrze zatrzymanym w obrazach, stara się poszukiwać owej rzeczywistości sprzed czasu grzechu pierworodnego. Pragnie odnaleźć to, co zaginęło – stan wiecznej harmonii i olśnienia.

Jan Kaja, Przedwczesne pukanie, akryl, 1999

Pytanie o cel ostateczny można by uzupełnić pytaniem “doczesnym”, pytaniem o drogę ku rzeczywistości całkowitego zawierzenia. Jak przejść od rozterki i niepokoju do stanu spokojnego oczekiwania? Postacie z obrazów Kaji wydają się trwać między tymi dwiema możliwościami. Ów dylemat okazuje się dylematem naszej egzystencji – jest synonimem uwalniania się, ustawicznej potrzeby “wydobywania się z siebie”. Malarz zdaje się namawiać: Spróbujcie odrodzić się w środku, w tym, co jest nieśmiertelnym rdzeniem istnienia.

Człowiek w swojej dualistycznej strukturze stanowi jedność. Forma duchowo-cielesna określa porządek ludzkiego wtajemniczenia. Duch kieruje ciałem. Kiedy zdarza się być odwrotnie, wówczas człowiek pomimo posiadanej wiedzy przestaje rozumieć siebie i innych, przestaje rozumieć istotę i sens istnienia, a naturalny porządek wartości obumiera. “Wiedza” cywilizacji przedłożona ponad świadomość duchową prowadzi do destrukcji ludzkiego wnętrza. Panowanie ducha nad materią stanowi podstawę życia. Duch ożywia ciało. Duch przenika wszystko. Sztuka jest tchnieniem ducha w materię. Sztuka, na której duch nie wycisnął swojego piętna, jest martwa. Sztuka przez sam akt kreacji oddziałuje i wpływa pozytywnie na sferę wrażliwości, przeobraża człowieka tak, jak duch przeobraża rzeczywistość. W przeciwnym wypadku twórczość jest fikcją, jest fałszem i uzurpuje sobie miano sztuki.

Niezłomne przekonanie o emanowaniu duchowej energii wyzwalającej wszelkie dobro zawsze stanowiło dla artysty podstawę działania. Kaja swój system wartości wyprowadził z wiary w istnienie tego porządku. Twórczość stała się w nim drogą życiowych rozstrzygnięć.

Jan Kaja, Cicha noc, akryl, 73×81, 1993

Przenieśmy się na chwilę do czasu wczesnej młodości artysty. Na początku lat siedemdziesiątych minionego wieku reżimowa laicyzacja w naszym kraju była już ugruntowana. Stanowiła narzucaną normę życia społecznego. Wiara musiała chronić się w prywatności. Sytuacja “jednowymiarowości” stała się wyzwaniem dla Kaji: prowokowała, by to, co duchowe szczególnie mocno akcentować, tworząc w ten sposób przeciwwagę dla jałowej ideologii. Niemalże wszystkie powstałe wówczas jego obrazy były “uzupełnieniem” rzeczywistości, dlatego zapraszały w świat nierealny – w uzdrawiające “szaleństwo”. Dziś z perspektywy czasu znamiennym wydaje się fakt, że całą istotę tych zmagań można wpisać w przestrzeń jaka zarysowała się między dwoma wczesnymi, jakże “zwykłymi” pracami. W 1973 roku Kaja namalował chłopca siedzącego na kanapie w towarzystwie pluszowych zabawek. Ta nostalgiczna kompozycja była pożegnaniem z dzieciństwem, zwiastowała czas inicjacji, czas przejścia w wiek młodzieńczy. Również w tym samym roku namalował postać starca, który siedząc w tramwaju dokądś jedzie, czy może raczej “jest wieziony” bezwiednie: Czy obraz ten był tylko “reportażem” opowiadającym o bezdomnym podróżniku, o beznadziejności sytuacji, o mroczności życia pozbawionego wiary? Czy może przedstawienie włóczęgi uzmysławiało potrzebę obudzenia się, potrzebę buntu?

Jan Kaja, Przeistoczenie, olej, 73×100, 1991

Obydwie postacie z obrazów – chłopiec i starzec – zarysowały “początek i koniec” ziemskiej świadomości człowieka. Powstała między nimi przestrzeń, to czas wypełnienia, czas działania, czas stawania się. Ujęcie całego życia między tymi scenami zwraca uwagę na coś stale aktualnego, na ustawiczną teraźniejszość dokonującą się w rozumieniu. Można to nazwać środkiem obecności, który jest duszą. Wszystkie namalowane później postacie w jakimś sensie były obrazem tego samego człowieka. Kim jest ten człowiek? Czy jest osobą wciąż stającą się? Czy jest kimś nieumiejącym się odnaleźć, pozbawionym nadziei?

Utrwalanie obrazu człowieka zagubionego, upadłego, uwikłanego w bezmiarze pychy i absurdu nie może być celem samym w sobie. Twórczość będąca projekcją eskalacji napięć, rozdarcia i doświadczania zła prowadzi do samozniszczenia. Motyw błądzenia staje się wówczas instrukcją wdrażającą w nihilizm. Sztuka powinna ogarniać wszystko, ale też we wszystkim musi odnaleźć właściwy kierunek, musi znaleźć szczelinę ze światłem, aby nie pozostawiać człowieka bezradnym i bezsilnym, pogrążonym w beznadziei. Nie może wyprowadzać poszukującego w nieznane, by porzucić go w ciemnościach.

Rola artysty jako współbrata i przewodnika to postawa, która zdaje się być dla Kaji czymś ważnym i przekonywującym. W szaleństwie postaci z jego płócien potrzeba odmienności jest elementem wiodącym, ale to właśnie dzięki niej malarz ocala obraz człowieka pragnącego. Obraz kogoś, kto wierzy, bo zawierzył. Wiedzą sumienia dla artysty jest wolność przeżywana w prawdzie. W prawdzie stara się widzieć drugiego człowieka. Bycie razem z nim pozwala otwierać się wzajemnie. Wspólne przebywanie staje się “przełamaniem” upływu czasu. Czy tak następuje powrót do jedności, jedności, w której możemy odkryć siebie?

 

Jacek Soliński

Related posts