Tożsamość albo uległość. Czy Zachód uklęknie przed rebelią?

Tożsamość albo uległość. Czy Zachód uklęknie przed rebelią?

Po obydwu stronach oceanu trwają kulturowe wojny, których tłem są różnice rasowe, zaś iskrami zapalnymi – co symboliczne – trudne doświadczenia czarnoskórych kryminalistów z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości. Między konfliktami w Stanach Zjednoczonych i Francji, bo o nich mowa, jest wiele podobieństw, lecz sporo je także różni a dzieląca uczestników linia frontu bynajmniej nie przebiega według koloru skóry.

„Uległość” to tytuł znanej książki Michela Houellebecqa z elementami fikcji politycznej. Jest to wizja objęcia władzy przez prezydenta islamistę, przy bierności elit i rozbrojonego mentalnie społeczeństwa. Import zza Atlantyku obecnej rewolucji „antyrasistowskiej” właśnie odsłania pewne elementy bierności i autodestrukcji przypominające wizję pisarza.

Niektórzy uważają nawet, że ta fala rewolucyjnego antyrasizmu jest znacznie bardziej niebezpieczna dla scentralizowanej Francji niż dla mocno podzielonych Stanów Zjednoczonych. Mamy podobieństwa sytuacji, ale i znaczne różnice. Poniżej kilka refleksji wokół tego tematu.

Podobieństwo „ofiar” 

W Ameryce ofiarą jest George Floyd, według niektórych mediów „łagodny olbrzym”, który zawsze marzył o tym, by „zmienić świat”. Marzenie się spełniło i nagle stał się globalną „ikoną” i „świętym” walki z rasizmem. To nic, że siedział wcześniej w więzieniu za rabunek z bronią w ręku, kradzieże, kryminalne wtargnięcie na cudzą własność i dwa razy za posiadanie kokainy. Ten ochroniarz, ale także aktor filmów porno, najwyraźniej spełnia zapotrzebowanie na współczesnych „świętych”. W takich „procesach kanonicznych” ulicy fakty i rozsądek przestają się liczyć.

W Europie na ulice wyszła ogarnięta jakimś „poczuciem winy” i „grzechu pierworodnego białego człowieka” lewica. Oduraczana i tresowana poprawnością polityczną od lat młodzież też zareagowała na hasło rasizmu niczym pies Pawłowa. We Francji powstał nawet ciekawy sojusz skrajnej lewicy z anarchistycznych Czarnych Bloków z kolorową młodzieżą zamieszkującą przedmieścia. Obydwie grupy od lat trenują nienawiść wobec policji i teraz mogą to robić wspólnie, w dodatku wsparte przez celebrytów, ale także polityków lewej strony.

Francuski Floyd nazywa się Adama Traoré i to on stał się katalizatorem protestów. Jego rodzina pochodzi z Mali. W lipcu 2016 roku zmarł na posterunku żandarmerii. Według autopsji, przyczyną miał być zawał serca, po tym jak potomek imigrantów wdał się w szarpaninę z funkcjonariuszami i podejmował próby ucieczki. Panował upał, Traore zażywał marihuanę, miał też mieć problemy z sercem. W wersji jego rodziny, był ofiarą „rasizmu policji” i został – podobnie jak Floyd – uduszony.

Policja poszukiwała jego przyrodniego brata Bagui Traoré za udział w napadzie i kradzieży.  Podejrzany wraz z kolegami stosując przemoc miał ukraść z mieszkania starszej kobiety pierścionek, naszyjnik, 40 euro w gotówce, telewizor i ubrania. Policja znalazła obydwu braci razem, ale to Adama Traoré rzucił się do ucieczki. Został odnaleziony przez inny patrol w mieszkaniu znajomych i doprowadzony na posterunek. Tam stracił przytomność. (…)

Wydarzenia rozgrywające się za oceanem wznowiły protesty i zamieszki także nad Sekwaną.

Traore łączy z Floydem kryminalna przeszłość. Obydwaj stali się też sztandarowymi postaciami antyrasistowskiej rewolucji, która ma „zmienić świat”. Policja nie wyklucza, że Adama Traoré uciekał, bo posiadał przy sobie narkotyki. Na swoim kryminalnym koncie miał 17 przestępstw, od użycia przemocy wobec funkcjonariusza organów ścigania, wymuszeń z użyciem siły, po groźby karalne, jazdę bez prawa jazdy, posiadanie narkotyków, kradzieże samochodu i przyczepy. Dwukrotnie przebywał w więzieniu – od września 2012 do lipca 2014 roku, a później od grudnia 2015 do maja 2016. Ponadto, już za kratami został oskarżony o… zgwałcenie współwięźnia…

cały artykuł na: www.pch24.pl/tozsamosc-albo-uleglosc–czy-zachod-ukleknie-przed-rebelia

źródło: Polonia Christiana

 

Related posts