Wirusem w Kościół

Wirusem w Kościół

Cały świat stara się przeciwdziałać rozprzestrzenianiu pandemii koronawirusa. Różne kraje stosują rożne rozwiązania, jednak nowe brytyjskie przepisy mogą wprawiać w pewne zdziwienie. Po zniesieniu „lockdownu” wydano zgodę na otwarcie restauracji, pubów, kawiarni, zakładów fryzjerskich, kosmetyczek i wielu innych punktów kateringowych i usługowych – zazwyczaj bez żadnych obostrzeń dotyczących liczby klientów. W jednym wypadku zachowano jednak bardzo rygorystyczne przepisy. Mimo że od drugiej polowy lipca zezwolono na publiczne odprawianie Mszy Świętej, to ilość wiernych mogących znajdować się w świątyni zredukowano do 50 osób. Jak to wygląda w praktyce? Można się przekonać biorąc udział w liturgii – o ile oczywiście uda nam się dostać do środka – a nie jest to łatwe.

Rejestracja online na uczestnictwo w niedzielnej Eucharystii może być zadaniem karkołomnym. Przy tak małym limicie osób, w większości wypadków po prostu nie ma możliwości zarezerwowania miejsca – nawet z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Można by zrozumieć tak radykalne wymogi postawione Kościołowi, gdyby wszyscy byli traktowani w podobny sposób. Niestety tak nie jest.  Podczas kazania w jednej z brytyjskich świątyń (do której udało się nam dostać chyba nielegalnie) ksiądz trafnie podsumował absurd sytuacji wskazując, że do niewielkiego pubu na rogu – tuż przy kościele, można wchodzić bez żadnych ograniczeń, natomiast w tym samym czasie w sporej świątyni może przebywać mniej osób niż we wspomnianej pijalni piwa.

Warto zwrócić uwagę też na inne okoliczności. Przy wejściu do kościoła każdy musi potwierdzić/podać dane rejestracyjne i kontaktowe, zdezynfekować ręce płynem antybakteryjnym, nie wolno używać wody święconej, Komunia św. udzielana jest tylko na rękę, liturgię skrócono – aby zmieścić się w czasie poniżej pół godziny, a niektóre jej elementy – jak np. przekazywanie znaku pokoju – zostały zupełnie usunięte. Naturalnie wszyscy muszą mieć założone maseczki, a przykościelne toalety są zamknięte.

Tymczasem w pubach nie obowiązuje rejestracja, trunki można spożywać bez maseczek na twarzy, WC jest oczywiście czynne, brak ograniczeń czasowych – zakazujących klientowi przebywania w lokalu dłużej niż pół godziny. Nie ma też rygorów dotyczących liczby osób. Sytuacja staje się jeszcze bardziej absurdalna, kiedy porówna się powierzchnie kościołów i klubów. Te ostatnie w Wielkiej Brytanii zazwyczaj mieszczą się w przedziale kilkudziesięciu – stu kilkudziesięciu metrów kwadratowych, natomiast świątynie: tysiąca – kilku tysięcy metrów. Warto przypomnieć, że katolickie przybytki w UK nie należą do miejsc zatłoczonych – czego nie można już powiedzieć o pubach…

(red.)

Related posts