WYWIAD: Prezydent Andrzej Duda jest gwarantem normalności

WYWIAD: Prezydent Andrzej Duda jest gwarantem normalności

Rozmowa z artystami – malarzem Janem Kają i grafikiem Jackiem Solińskim – właścicielami „Galerii Autorskiej” w Bydgoszczy

Maciej Stanisławski: Zdecydowali się Panowie dołączyć do honorowego komitetu poparcia prezydenta Andrzeja Dudy w Bydgoszczy. Dlaczego?

Jacek Soliński: Bydgoszcz jest tak zainfekowana, że czujemy się tu czasem naprawdę jak  na bezludnej wyspie.

MS: Ja mam to szczęście i nieszczęście, że mieszkam w stolicy.

Jan Kaja: Bydgoszcz naśladuje stolicę.

Jacek Soliński: Można jeszcze mieszkać w Gdańsku… (śmiech).

MS: I słuchać o tym, że to PiS zaszczuł śp. prezydenta Adamowicza. Całkowite odwrócenie narracji. Ale Panowie chyba mają doświadczenie, wieloletnie, w radzeniu sobie z taką zafałszowaną rzeczywistością.

JK: Staramy się być samodzielni. Ale tamte czasy o tyle były inne, łatwiejsze, bo rzeczywistość była przynajmniej czytelna. Można było łatwo określić, po której stronie się jest.

JS: Po tej drugiej stronie władzy peerelowskiej zdarzali się ludzie naprawdę uczciwi, rzetelni, może nawet nie tyle wierzący w tę ideologię, ale mieli poczucie lojalności, uczciwości i naprawdę chcieli coś zmienić na lepsze, pomóc innym. A teraz – po tej drugiej stronie politycznego sporu, podziału w Polsce – nie ma czegoś takiego. Przynajmniej my nie widzimy.

JK: Zupełnie inny kodeks wartości wówczas obowiązywał, poglądy były sprzeczne, ale jakieś podstawy były. A teraz trudno znaleźć nawet wspólny porządek wartości, jakiś fundament, na którym można budować.

MS: Czterdzieści lat galerii, która powstała trochę z młodzieńczego egoizmu, a potem stała się dziełem przyciągającym rzesze ludzi, wyspą wolności w czasach PRL, miejscem formacji, a jej dorobek to blisko tysiąc wystaw […] Niesamowita siła oddziaływania i dzieło przyciągające innych.

JS: Tak, osoby, które z nami współpracują są szczęśliwe, że mają takie miejsce, które jest dla nich, tu mogą czuć się swobodnie. […] „Galeria Autorska” to też wydawnictwo, którego nakładem ukazało się przeszło trzysta pozycji, uwieczniających wielu nieżyjących już twórców. W Galerii pojawiło się bardzo dużo ważnych dla nas, znaczących postaci z całej Polski, z którymi utrzymujemy bliskie i serdeczne kontakty. I coraz bardziej widać, że nasze działania są określone po linii bliskich nam wartości, które afirmujemy w naszej sztuce. […] Z przykrością obserwujemy odchodzenie od tradycji i dziedzictwa kultury chrześcijańskiej.

JK: Nie tylko nie szanuje się dziś tradycji, ale wręcz ignoruje się starszych artystów, ich dorobek i warsztat. Szczególnie widać to w teatrze, o czym wiemy od naszych przyjaciół aktorów.

Galeria Autorska Jana Kaji i Jacka Solińskiego, spotkanie poetyckie z Zofią Zarębianką i otwarcie wystawy Jana Kaji, 20 X 2014 r., fot. Jacek Nowacki

MS: Tutaj można zauważyć, że prezydent Andrzej Duda dość skutecznie pokazuje, nie tylko w Polsce, ale i na świecie, że można łączyć z powodzeniem tradycję, odwołanie do wartości z nowoczesnym funkcjonowaniem i działaniem.

JS: Wydaje mi się, że UE zgubiła poczucie równowagi i zdrowego rozsądku, a prezydent Andrzej Duda jest gwarantem normalności, co przestaje się doceniać, bo wszystko zostało tak wypaczone, pozbawione szacunku dla tradycji i czasu minionego. […] Europa popadła w stan zagubienia i chyba szczególnie dobrze to widać w sztuce. Duchowość przestała spełniać tę podstawową rolę, jaką miała przez stulecia, i tę przestrzeń wypełniły inne wartości, na ogół demoralizujące i destrukcyjne. W miejsce duchowości wniknął nihilizm. Dominuje szczególnie w teatrze i sztukach wizualnych… Jak młody twórca ma uprawiać np. poezję bez duchowej tajemnicy? Nie zdając sobie sprawy z potrzeby transcendencji, jak ma przekraczać granice doczesności, jako np. ateista? Sztuka jest ustawicznym poszukiwaniem. Wciąż zapominamy, że człowiek nie jest panem bytu, ale pasterzem bytowania.

MS: Ale jeśli taki człowiek naprawdę będzie poszukiwał, nawet startując z poziomu ateisty, to w pewnym momencie, na drodze swojego rozwoju, musi stanąć twarzą w twarz ze Stwórcą, z jego obecnością w najróżniejszych postaciach i dziełach.

JS: Znamy takie przykłady. Ale u wielu ludzi, nie tylko ludzi sztuki, kontestujących Boga, pojawia się taka niechlujność. A przecież rozwój duchowy, wszelka religijność, praca nad sobą, wymagają porządku i systematyczności. A w sztuce właściwie tego już nie ma. Niestety w kulturze nastał czas samozniszczenia.

JK: I obrażania ludzi. Szokowania i wywoływania skandali. Trzeba zrobić w sztuce coś, co sprawi, że będzie o tym głośno, najlepiej, jeśli oprze się o sprawę sądową…

MS: A zawsze znajdą się usłużne media, które „biednego” artystę, prześladowanego” przez rząd, ministra kultury etc., wezmą w obronę. I znajdą powody, by mówić o wolności słowa i artystycznego wyrazu.

JS: Możemy powiedzieć, że wszyscy pragniemy rozwoju Polski, a w tej chwili tylko Andrzej Duda może zapewnić, że będziemy nadal podążali tą ścieżką.

JK: Na pewno liczymy na to, że kolejna kadencja pozwoli także na skuteczne rozwiązanie kwestii obrony życia poczętego, na stanowcze stanowisko prezydenta w tej sprawie. I znowu jedynie po Andrzeju Dudzie można spodziewać się takiego kierunku.

MS: Prezydentowi Dudzie jego oponenci zarzucają niezrealizowane obietnice, co więcej – ludzie zdawałoby się stojący po tej samej stronie także punktują jego zaniedbania, czy szerzej – zaniedbania obozu rządzącego.

JS: Ważne jest to, by umieć dostrzec, co w danym momencie w polityce można zrealizować. PiS idzie przez ten „busz” i osiąga tyle, ile udaje się w danym momencie uzyskać.

MS: Można powiedzieć, że politycy PiS – w tym oczywiście Andrzej Duda – pokazali, że można przełamać ten „wyhodowany” w III RP „imposybilizm”. Podsumowany słowami Jacka Rostowskiego: „Piniendzy nie ma, i nie będzie”.

JK: To najlepiej widać na przykładzie poprzedniej prezydentury. Bronisław Komorowski był takim doskonałym tłem dla działań polityków Platformy, bezbarwności, bezosobowości i bylejakości. W zasadzie wydaje mi się – może to zabrzmi paradoksalnie – że on tą swoją prezydenturą stworzył coś korzystnego dla tej polityki, która po nim zaistniała, na zasadzie kolosalnego kontrastu.

MS: Może to istotnie dało też szansę politykom prawej strony przełamać monopol Platformy i wygrać wybory prezydenckie, a potem parlamentarne.

JS: Nam też nie podoba się szereg rzeczy, które PiS robi. Ale powtórzę raz jeszcze: moim zdaniem robi to, co w danej chwili może zrobić. Uważam też, że prezes Kaczyński jest faktycznie wielką indywidualnością polityczną, która znakomicie potrafi wyczuć puls polityki w Polsce.

MS: Wybitny strateg i prawdziwy mąż stanu, tak jak jego śp. brat?

JK: Tak, cieszymy się, że Pan to zauważa. O tym trzeba przypominać. U nas w Bydgoszczy, poza naszym środowiskiem, w sferze kultury przeważają poglądy liberalne. Władza jest oczywiście w rękach polityków i działaczy Platformy.

MS: Tym bardziej gratuluję odwagi wejścia w szereg osób tworzących bydgoski honorowy komitet poparcia Andrzeja Dudy. Nie pytam, skąd pomysł powołania takiego komitetu, bo to wydaje się oczywiste, ale zauważę, że znalazło się jednak trochę osób, trochę lokalnych nazwisk, które poparły ten pomysł.

Jacek Soliński i Jan Kaja (fot. Krzysztof Szymoniak)

JK: W naszym przypadku ma to jakąś tradycję, my już jesteśmy kolejny raz w takim komitecie wspierającym polityków prawej opcji politycznej. Ale musimy przyznać, że to jednak dość mocno ograniczyło liczbę naszych znajomych, którzy uważali, że zaangażowanie po tej stronie jest niedopuszczalne. Bywaliśmy w takim środowisku, do którego przestano nas zapraszać.

MS: Czyli jednak stali się Panowie obiektem swoistej infamii, wykluczenia.

JS: Ta sfera polaryzacji tak gwałtownie zaczęła następować chyba około dziewięciu lat temu. W Bydgoszczy PO w jednoznaczny sposób przejęło władzę. A w sferze kultury – zorganizowano Bydgoski Kongres Kultury, o zasięgu większym niż tylko lokalny. Porównałbym to wydarzenie do rewolucji kulturalnej w Chinach, oczywiście w mikroskali – wszystko, co nie odpowiadało opcji rządzącej, należało bezwzględnie wykasować.

JK: Podobno pod tym względem Bydgoszcz ma drugie miejsce w Polsce po Warszawie.

JS: A ja nawiążę tutaj do wyników głosowania w I turze wyborów prezydenckich w zakładzie karnym w Bydgoszczy, w którym to Rafał Trzaskowski zajął zdecydowane pierwsze miejsce.

MS: W Bydgoszczy też, ale w ogóle w zakładach karnych w całym kraju.

JS: To chyba jest najgorsza etykietka, najgorszy mandat, jaki może uzyskać kandydat na prezydenta. W zasadzie po czymś takim nie trzeba już komentować. Rzeczywistość sama wystawiła parafkę, jak należy traktować tego kandydata.

JK: Jednak warto zaznaczyć, że trudno nie zauważyć jakościowej zmiany po prezydenturze pana Komorowskiego. Ale trzeba pamiętać o tym, że poparcie dla Rafała Trzaskowskiego budowane jest na nienawiści do jego kontrkandydata i ogólnie do PiS.

JS: Tak, jeżeli program kandydata pojawia się dosłownie w ostatniej chwili przed wyborami i to nie jest istotne dla jego wyborców, to o jakich racjonalnych przesłankach dotyczących głosowania za taką osobą można mówić.

JK: A głównym elementem programu jest jednak wspomniana nienawiść do PiS i wokół tego skupia się w zasadzie program Trzaskowskiego. Weto prezydenta będzie mogło powstrzymać projekty i ustawy PiS – i do tego się to sprowadza.

JS: Formacja, z której wywodzi się Rafał Trzaskowski, przestała się liczyć z jakimkolwiek etosem polityki. Nie wiadomo już, kiedy polityk może czuć się skompromitowany? Przecież etyka powinna  szczególnie obowiązywać osoby działające publicznie, bo to promieniuje na społeczeństwo. Jeśli kandydat na prezydenta dziękuje marszałkowi senatu Tomaszowi Grodzkiemu za obstrukcję, która przełożyła się na przesunięcie terminu wyborów, to o jakich standardach tutaj mówimy.

JK: Mnie szczególnie oburza to, że można występować przeciwko Polsce na arenie Parlamentu Europejskiego. Dobro Polski nie jest naczelnym motywem działania dla tych polityków. Można to nazwać po prostu zdradą, bo jak inaczej?

MS: Całkowicie przeciwna postawa cechuje prezydenturę Andrzeja Dudy. Jakie najmocniejsze strony tej prezydentury mogą Panowie wskazać?

JK: Obrona wartości prorodzinnych i ciągłość tradycji narodowych, związanych z katolicyzmem.

JS: Uczciwość i konsekwencja polityczna, swego rodzaju dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego, oraz lojalność wobec wyborców. Przywołam jeszcze dwa wydarzenia, które są dla mnie znaczące, wręcz symboliczne: podniesienie Hostii przez Pana Prezydenta, która upadła podczas udzielania komunii, i udział w uroczystości intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. To ostatnie, to historyczne wydarzenie, a oba są dla mnie symbolem całej prezydentury.

JK: Dodam od siebie jeszcze autentyczną troskę Andrzeja Dudy o bezpieczeństwo Polski, zarówno militarne, jak i energetyczne.

MS: I to jest realne spojrzenie na kwestie bezpieczeństwa, nie opieranie sojuszu jedynie na relacjach z Niemcami, czy Francją, ale na sojuszniku, który wielokrotnie dał się poznać jako godny zaufania, a który stanowi potęgę militarną i gospodarczą, której wszystkie kraje UE razem wzięte ledwo mogą dorównać.

JK: Kwestie bezpieczeństwa – także energetycznego – to coś, co warto doprowadzić do końca, a to gwarantuje jedynie reelekcja Andrzeja Dudy.

JS: Pewna zdecydowana postawa wobec Unii, przekładająca się na coraz istotniejszą pozycję Polski na arenie międzynarodowej, to także zasługa tej prezydentury.

JK: I przypominanie politykom UE o chrześcijańskich korzeniach Unii, o wartościach, na których została ona zbudowana. Bez tego wszystkim państwom grozi upadek moralny. No, może z pewnymi wyjątkami. Przypomina mi się rozmowa z księdzem, egzorcystą, który podkreślał, że nasza ziemia jest prawdziwie omodlona. Przywoływał świadectwo młodego satanisty, który zerwał ze swoim środowiskiem, nawrócił się i zmuszony był uciekać z Niemiec do Polski. Po przekroczeniu granicy poczuł autentyczną ulgę, wolność, taką namacalną, fizyczną, chociaż odnoszącą się przecież do sfery duchowej.

MS: O tej sferze duchowej dużo mówił inny kontrkandydat Andrzeja Dudy z pierwszej tury – Szymon Hołownia. Jednak w jego programie znajdziemy takie hasła, jak rozdział kościoła od Państwa. I wypowiedzi, w których zastanawia się, „czy to homilia, czy orędzie prezydenta”. Mówi to człowiek, który jednocześnie deklaruje, że jest praktykującym katolikiem, chodzącym częściej do kościoła niż przeciętny Polak…

JS: To taka schizofrenia. W sylwetce tego kandydata strasznie irytuje mnie jego krytyka „Radia Maryja”. Niezależnie jaki jest jego stosunek do tego dzieła, to nie kala się własnego gniazda. Trzeba mieć świadomość, że takich wypowiedzi nie powinno się czynić publicznie, to jest rozsadzanie czegoś od środka. A jego słowa o „homilii, czy orędziu”, to nie jest nowy ton – to samo wybrzmiewało po stu dniach sprawowania władzy przez rząd premier Szydło i odnosiło się krytycznie do tonu jej wypowiedzi. Nic nowego…

JK: Tak, jeśli ktoś nie wstydzi się swojej wiary, nie praktykuje jej w ukryciu, to już jest źle. Jest passe…

MS: Nie jest „nowoczesnym, prawdziwym Europejczykiem”.

JS: To, co Szymon Hołownia prezentuje, porównałbym do działania, które niszczy kościół protestancki. Również w Austrii kilka dekad temu pojawił się oddolny ruch w Kościele katolickim „My jesteśmy Kościołem”, którego społeczność miała oddolnie decydować o duchowieństwie i sposobie jego działania.

JK: Działania wiernych w protestantyzmie pokazują, do czego doprowadziło zeświecczenie Kościoła.

JS: Wydaje mi się, że to, co się stało w Europie, stało się takie oczywiste i widoczne po śmierci Jana Pawła II. Zaczęto przekraczać pewne nienaruszalne wcześniej granice. Proszę sobie wyobrazić, że – z informacji, które do mnie dochodzą, część radnych w Bydgoszczy poważnie rozważa odebranie św. Janowi Pawłowi II… honorowego obywatelstwa miasta, ze względu na zarzuty wobec niego, które mają się pojawić w kolejnym filmie – wręcz serialu – braci Sekielskich.

Podczas głosowania w radzie miasta na temat uświetnienia obchodów stulecia urodzin Jana Pawła II, na 26 radnych 12 głosowało przeciw, a 14 za – proporcja gorsza niż w Sejmie. Tak wygląda sytuacja w naszej Bydgoszczy…

Spotkanie poetyckie w Galerii Autorskiej, 2016 r.

JK: W 1979 r. rozpoczęliśmy przygodę z Galerią. Mając 21 lat – a jesteśmy rówieśnikami – mieliśmy jakąś świadomość polityczną, wyniesioną z domów, ale także z doświadczenia codzienności. Czuliśmy się przytłoczeni takim rodzajem ciemności – jasność odnaleźliśmy oczywiście w Kościele, ale brakowało nam jej w życiu zawodowym i społecznym, poza Kościołem.

I z racji tego, że zajmowaliśmy się działalnością artystyczną – ja malarstwem, a Jacek grafiką, stwierdziliśmy, że ten obszar działalności będzie zarazem naszą wyspą wolności. Mimo dużych trudności otworzyliśmy Galerię Autorską – teraz młodym ludziom pewnie na myśl nie przyjdzie, że to mogło sprawiać jakieś kłopoty, ale w PRL tak przecież właśnie było. Wszystko działo się pod czujnym okiem cenzury, to szewc mógł mieć swój warsztat bez problemu. Jakoś jednak udało się działać, spotykać. Dawało nam to poczucie skrawka wolności – mimo niewątpliwej obecności funkcjonariuszy SB.

JS: Było to dla nas również działanie formacyjne, które dopełniły studia teologiczne. Ale najcenniejsze, patrząc z perspektywy lat, są spotkania i poznani wtedy ludzie tworzący nasze otoczenie, zwarte i lojalne wobec siebie. Tworzyliśmy środowisko bliskich nam wartości – nie tylko  w sensie artystycznym, ale również etycznym. Ludzie nadal mówią, że czują się dobrze w naszej Galerii, czują, że są tutaj oczekiwani. […]

JK: Spotykaliśmy osoby podobnie myślące, a kręgosłupem naszej formacji było skierowanie ku duchowości, ku religii. Przecież „Sztuka jest siostrą religii”.

JS: […] Sztuka powinna przyjąć funkcję służebną. W sztuce ważne jest, by zrozumieć, że to nie twórca i jego dzieło są jej istotą, ale człowiek, do którego się zwraca.

JK: Niebezpiecznym elementem sztuki współczesnej jest destrukcja – zmierzająca donikąd. Prowadzi do upadku człowieka, a człowiek musi mieć przecież szansę powstawania. Odnajdywania siebie w całej swojej złożoności.

MS: Nie ma catharsis, jest trauma.

JS: To papież Pius XII powiedział, że „pojawiła się antysztuka”, a sztuka powinna działać, jak światło w tunelu. […] A jak tu szukać światła, skoro ze współczesnej sztuki w zasadzie wyeliminowano Boga.

JK: Z naszej perspektywy – 40. lat działalności widać, jak daleko posunięto się w manipulowaniu przekazem, wartościami. I najbardziej smuci to, że nie jest to widoczne na co dzień, że nasza wrażliwość już została przytępiona.

JS: W naszej rzeczywistości nadal toczy się walka dobra ze złem. Widać to w ideologii, która płynie z Zachodu, w polityce i życiu społecznym. To nie są idee pochodzące z kart Ewangelii.

JK: Trzeba mieć świadomość, że wrócenie do normalności to powrót do Ewangelii, co jest przecież współcześnie tak „niemodne”, wyszydzane. Jednak nie wyobrażam sobie innej rzeczywistości. A na zachodzie tak często widzi się upadek wartości, rozkład rodziny. To, co jeszcze kilkanaście lat temu byłoby nie do pomyślenia, staje się „normalnością”.

MS: Może Polska nie podzieli jednak tego losu. Dziękuję za rozmowę.

 

Maciej Stanisławski

maciej@cadblog.pl

 

* Rozmowa przeprowadzona przed II turą wyborów prezydenckich 2020.

Related posts